sobota, 25 maja 2019

zabić drozda

 
Moje odczucia po przeczytaniu tej książki są dziwne. Odnoszę wrażenie, że czegoś mi brakuje, ale to nawet dobrze - powstała kolejna część, opowiadająca dalsze losy bohaterów, z którymi tak bardzo się zżyłam. Czy "Zabić drozda" to pozycja, z którą polecam się zmierzyć?

piątek, 24 maja 2019

mam coś z filmami z lat 70-tych...



Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tytułach takich jak "La Piscine" (1969) czy "Salvare la faccia" (1972), nadróbcie zaległości, ponieważ dzisiejszy artykuł poświęcony będzie głównie tym dwóm perełkom. Są to filmy, które mogłabym oglądać na okrągło bez przerwy i chociaż wciąż nie mogę zrozumieć ich fenomenu, w dniu dzisiejszym postaram się rozłożyć pewne elementy charakteryzujące obie ekranizacje na czynniki pierwsze. Nie przedłużając, serdecznie zapraszam do czytania!

czwartek, 23 maja 2019

jedyna maseczka z rossmanna, którą warto kupować, bo wszystkie inne to zło wcielone i mają zły skład



Karolina strasznie chciała, żebym umożliwiła jej czytanie HR, więc to robię. Znaczy się, nie wiem czy robię. Może robię. Może nie robię. Nie chce mi się, ale postaram się, żeby ten wpis był wystarczająco merytorycznie zadowalający, ażebym mogła go opublikować i sprawić, żeby był publicznie dostępny. 

wtorek, 30 kwietnia 2019

pięć słów o kremie, o którym miałam pisać już dwa miesiące temu, ale nie napisałam, bo przechodzę kryzys literacki wieku młodego


Dostaniecie go stacjonarnie. I to całkiem w dobrej cenie. Osobiście mam tę fizyczną przewagę posiadania rodzicielki za granico, więc gdy tylko zajdzie potrzeba, sesemesuję do Beaty, aby przysłała mi zapas tego majstersztyku. Kremu-odpowiednika koziego mleka Kleopatry, gdyż - gdybym mogła -  topiłabym w nim smutki w objętości całej wanny. Taki to - dobry krem.