piątek, 20 czerwca 2014

REVLON - moja nowa miłość


Witajcie w ten ponury, pochmurny dzień. Postanowiłam dodać mu odrobinę kolorów z pomocą dzisiejszego postu i nowych masełek do ust Revlon w odcieniach proponowanych przez stronę www.getthegwenstacylooksweeps.com




Nigdy nie byłam fanką kosmetyków do ust. Właściwie jeszcze przed włosomaniactwem nie używałam dosłownie niczego. Uczucie lepkiego balsamu wywoływało we mnie obrzydzenie, ponadto nie odpowiadał mi smak, zapach i to, że po jakimś czasie każdy z tych masełek/balsamów wyglądał jak po przejściu tornado w Toronto. Oblepione paprochami z torebki, w opłakanym stanie.* Jak wszyscy wiemy, kobieta zmienną jest. Obserwując koleżanki z klasy dostrzegłam wiele mankamentów mojej urody i postanowiłam działać. Zainwestowałam w pomadkę, może dwie, ale szybko się do nich zniechęciłam. Przede wszystkim przez to, że w doskonały sposób podkreślały moje suche skórki. Wiele początkujących a także dojrzałych kobiet popełnia jeden podstawowy błąd w pielęgnacji. Zamiast zadbać o płótno, tuszują niedoskonałości - zarówno cery, ust jak i włosów. Niestety - jeżeli nie zadbamy o to, co dała nam natura, żaden kosmetyk nie będzie w stanie tego ukryć. Prostowanie włosów na dłuższą metę prowadzi do ich pokruszenia i opłakanego stanu bez stylizacji. Dzisiaj nie muszę swoich włosów prostować - są lekko falowane naturalnie, a gdy zostawię je, by schły swobodnie, można nawet powiedzieć, że są proste! 

Na blogu wielokrotnie wspominałam, że jestem zapaloną czytelniczką i widzem CallMeBlondieee. Basia odmieniła moje poglądy na temat makijażu i w pewnym sensie wprowadziła w pewien rodzaj pomadkomaniactwa. Tak. Ja, posiadaczka grubych, aczkolwiek suchych jak Sahara ust postanowiłam ze wszystkich swoich sił doprowadzić je do stanu idealnego, a następnie bawić się kolorami, których w świecie kosmetyków jest multum! Jednocześnie, zupełnym przypadkiem dowiedziałam się, że moja ulubiona aktorka, Emma Stone - jest ambasadorką marki REVLON, która ma w swojej ofercie wiele ciekawych koloryzujących balsamów i masełek do ust. W swojej aktualnej kolekcji posiadam już prawie wszystkie balsamy z wishlisty serii Colorburst (czekam na paczkę z USA z odcieniem 250 STANDOUT - swoją drogą, to trochę nie fair, że Douglas importuje jedynie kilka odcieni balsamów) i dwa masełka widoczne na poniższej fotografii. Cotton Candy (różowy po prawej) i Wild Watermelon (czerwony po lewej). 

Wspomnianymi kosmetykami jestem wprost zachwycona! Nie podkreślają skórek, doskonale nawilżają usta, a co najpiękniejsze: są dostępne w wielu cudnych kolorach!

 

*Teraz nie dopuszczam do takiej sytuacji. Jestem kosmetycznym (i nie tylko!) sterylniakiem!

      
♡  
ASK.FM       TWITTER       INSTAGRAM       PINTEREST        BLOGLOVIN' 

Witaj na HR (to taki skrót od hairoutine). Cieszę się, że tu jesteś. Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz opinię na temat wpisu. Nie toleruję spamu, krytyki (chyba, że konstruktywnej). Jeśli chcesz wyrazić odmienne niż moje zdanie: droga wolna, tylko proszę, zrób to w sposób kulturalny. Twój komentarz w tajemniczy sposób zniknął? Cóż, najwidoczniej brakuje mi dystansu do siebie! Poniżej masz kilka opcji, na przykład reakcje. Dzięki nim możesz ocenić notkę w skali: zabawne - interesujące - przydatne. Jeśli chcesz udostępnij mój wpis na jednym z portali społecznościowych - Twitterze, Facebooku, Google+ lub na Pintereście.

5 komentarzy :

  1. oo mają bardzo ładne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, niestety za granicą są o wiele ciekawsze niż u nas

      Usuń
  2. Czyli stawiasz raczej na chłodne kolory pomadek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej tak ;) mam chłodny typ urody

      Usuń
  3. Piękne kolory i śliczne opakowania. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń