poniedziałek, 14 lipca 2014

Pędzle do makijażu – moja nowa obsesja.


Często słyszę, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Początki mojego makijażu sięgają 17 roku życia - kiedy zaczęłam LO. Wtedy wówczas, moją największą zmorą było dobranie idealnego koloru podkładu, odpowiednio (mocno) kryjącego korektora i pozbycia się... trądziku. 

Przez długi, długi okres nakładałam makijaż za pomocą palców - co z perspektywy czasu - nie wydaje się mimo wszystko higieniczne i zdrowe dla mojej cery. Pod paznokciami zawsze gromadzą się bakterie, nieważne jak dokładnie wymyte byłyby ręce.

Nie zdawałam sobie sprawy, że podkłady drogeryjne mogą oksydować (utleniać się, zmieniać kolor na bardziej intensywny), albo że niektóre mają większa ilość pigmentu różowego lub żółtego. Błądziłam w tym temacie do niedawna niczym kocię we mgle. Czasami wolałam w ogóle nie nakładać podkładu, przez co mój makijaż wyglądał czasami komicznie.

Wyobraźcie sobie źle dobrany, lub, co gorsza - rozświetlający korektor rozprowadzony na prawie całej twarzy, z nieudaną próbą zatuszowania wyprysków podwójną jego warstwą. Wyglądałam jak batonik ryżowy polany białą czekoladą... Ble. W dodatku, w okolicy strefy T, świeciłam się s-t-r-a-s-z-n-i-e. Sebum próbowałam zwalczyć prasowanym pudrem w kamieniu, czyli ogromnym siedliskiem bakterii, który nakładałam jedynym pędzlem jaki posiadałam, oczyszczanym raz na... kilka miesięcy (*). Obraz nędzy i rozpaczy? Tak właśnie było.


Pierwszym krokiem do nieco "bardziej profesjonalnego makijażu" było trafienie na gąbeczki Beauty Blender. Koniec końców przyszła pora na... pędzle. Moja kolekcja nie jest spektakularna. Nie posiadam również pędzli z wyższej półki, ale w przyszłości zamierzam kupić porządniejsze. 

W mojej kolekcji znajdują się: pędzel do pudru w etui z serii For Your Beauty, pędzel do różu For Your Beauty Premium Rougepinsel, oraz stojący do pudru kabuki Elite Models.

Jeśli mam być szczera... Zdaję sobie sprawę z tego, że do ideału brakuje im naprawdę dużo. Widziałam w swoim życiu o wiele bardziej profesjonalne perełki. Kompaktowy przenośny pędzel w etui ma koszmarne włosie, źle rozprowadza puder, ale chwilowo cenię go za to, że mogę go wrzucić do torebki i w każdym momencie delikatnie poprawić makijaż. Pędzel do różu Premium Rougepinsel, zachwalany przez wielu i znany dzięki miękkiemu włosiu używam do... podkładu. Kabuki z Elite Models kupiłam stosunkowo niedawno, ale już go lubię. Jest duży, ma miękkie włosię i prezentuje się nieźle na mojej biało-czarnej toaletce. 

Przymierzam się do zakupu profesjonalnego pędzla do podkładu, ale na razie nie wiem jakiej marki. Ostatnio wizażystka w drogerii MAC dobierała mi podkład Pro Longwear (mój kolor to NW13) i chyba to właśnie tam wybiorę się w poszukiwaniu tego jedynego pędzla. Wspomniany przeze mnie podkład jest niesamowity, ale o nim kiedy indziej.

Jak dbam o pędzle?

Wszystkie trzy myję ciepłą wodą i szamponem dla dzieci po każdym użyciu. Pędzle mają tendencję do przyciągania kurzu, dlatego trzymam je w specjalnym opakowaniu. Pędzelki do cieni myję średnio co tydzień, ponieważ mam ich na tyle dużo, że do każdego cienia bez problemu mogę znaleźć inny pędzel.

Podsumowując, moja historia z pędzlami jest krótka. To dopiero początek fascynacji i doceniania ich możliwości. Kto wie, może za parę lat skończę z profesjonalnym etui wyładowanym setką różnych makijażowych pomocników? Mam nadzieję, że nie (wizja oczyszczania tego wszystkiego jest przerażająca).

Posiadacie pędzle? Które są godne uwagi? Dajcie znać w komentarzu!


     ♡  
ASK.FM       TWITTER       INSTAGRAM       PINTEREST        BLOGLOVIN' 

Witaj na HR (to taki skrót od hairoutine). Cieszę się, że tu jesteś. Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz opinię na temat wpisu. Nie toleruję spamu, krytyki (chyba, że konstruktywnej). Jeśli chcesz wyrazić odmienne niż moje zdanie: droga wolna, tylko proszę, zrób to w sposób kulturalny. Twój komentarz w tajemniczy sposób zniknął? Cóż, najwidoczniej brakuje mi dystansu do siebie! Poniżej masz kilka opcji, na przykład reakcje. Dzięki nim możesz ocenić notkę w skali: zabawne - interesujące - przydatne. Jeśli chcesz udostępnij mój wpis na jednym z portali społecznościowych - Twitterze, Facebooku, Google+ lub na Pintereście.

4 komentarze :

  1. Bardzo jestem zadowolona z pędzli Sence&Body dostępnych w Hebe. Są tanie i świetne jakościowo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie zobaczyć przy kolejnej wizycie!

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię pędzle z Ecotools, u mnie najlepiej się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, az wstyd przyznac, mialam przez 3 lata te same pedzle, ktore dostalam w ramach wspolpracy z Oriflame. Jednak byly dosc.. hm.. niedobre. Wloski bardzo sie kruszyly. Bedac w UK w Boots zakupilam pomaranczowo-neonowe pedzle Models Own. Poki co sprawuja sie niezle ;) I w dodatku kolor jest sliczny ;P

    OdpowiedzUsuń