poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Do widzenia, zniszczenia!


Tak jak wspominałam, tak zrobiłam. W imię zasady 'nie liczy się ilość ale jakość', postanowiłam działać. Na początku podcięłam samodzielnie około 3 cm, jednak nie podobał mi się efekt wystrzępionych końcówek, dlatego też w dniu dzisiejszym odwiedziłam... fryzjera! W sumie, na oko straciłam około 15 centymetrów włosów. Postawiłam na wyrównywanie maszynką do golenia, jak na razie nie widać tego efektu na fotografiach, ponieważ przed rozpuszczeniem włosów miałam koczka. Pogoda także wpływa na ich obecne puszenie się. Cóż... za błędy w postaci nieplanowanego cieniowania czy też nieprzemyślanego rozjaśniania trzeba płacić. Mimo to jestem absolutnie zadowolona z ich obecnego stanu wyjściowego. Grubość końcówki warkocza +10 *.* Jestem niezwykle szczęśliwa, że odważyłam się na ten krok. Czuję się o wiele lepiej ze swoimi obecnymi włosami!



7 komentarzy :

  1. Przy takich pięknych włosach tych 15 cm wcale nie żal :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie z poprzedniczka :D Ja tez uwazam, ze nie wazna ilosc, wazna jakosc.

    OdpowiedzUsuń
  3. jakość najważniejsza! ja marzę,aby pozbyć się niechcianych piórek i osiągnąć choć połowę co Ty :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozazdrościć gęstości. Też uważam, że nie ma co się męczyć z brzydką fryzurą i warto podciąć i dążyć do wymarzonej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz pełne blasku, gęste, zadbane włosy. Pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń