środa, 11 lutego 2015

8 ulubieńców ostatnich miesięcy.


Z racji tego, że aktualizacje włosowe są nieco ubogie w informacje na temat mojej aktualnej pielęgnacji włosów, a w postach typu DENKO opisuję produkty, które już zużyłam, postanowiłam skorzystać z Waszych propozycji i napisać coś, co interesuje wiele moich czytelniczek, czyli spis aktualnie stosowanych przeze mnie kosmetyków. Co prawda w dniu dzisiejszym zużyłam dwie odżywki i szampon do włosów, ale są to produkty stosowane przeze mnie przez ostatnie kilka tygodni, więc niewątpliwie aktualne! 


  

PO PIERWSZE: NATŁUSZCZANIE
Przed każdym myciem staram się wetrzeć we włosy kilka (8) kropli olejku truskawkowego, o którym pisałam tutaj lub - w przypadku kremowania - niewielkiej ilości kremu do rąk Florena z bio-aloesem. Kremowanie to doskonały sposób na dostarczenie odpowiedniej ilości humektantów, które obok emolientów stanowią ważne źródło nawilżenia dla włosów. 


PO DRUGIE: EMULGACJA
Na blogu wielokrotnie wspominałam o mojej nietypowej metodzie pielęgnacji OOMMOO - po nałożeniu oleju, emulguję go (rozbijam cząsteczki wcześniej nałożonego oleju/kremu) za pomocą odżywki. Ostatnimi czasy używałam na przemian: odżywki Elvital i Garnier z masłem shea i awokado, którego dokładniejszy opis już niedługo w projekcie DENKO. 


PO TRZECIE: MYCIE
Wyda się to dziwne, ale zarówno styczeń jak i luty przebiegał dość monotematycznie, jeśli chodzi o szampony, ponieważ używałam tylko jednego. Ulubionego zresztą. O L'OREAL ELSEVE NUTRILEUM przeczytacie tutaj


PO CZWARTE: ODŻYWIANIE
Jestem jedną z niewielu osób, które stosują maskę każdego razu przy myciu. Takie odżywianie polecił mi kilka lat temu fryzjer i jak się okazało - metoda sprawdza się u mnie idealnie. Włosy czerpią z maski to, czego akurat w danym momencie potrzebują najbardziej. Kilka miesięcy temu skusiłam się na zakup czekoladowej maski KALLOSA, która pomimo sporej ilości protein w składzie i nieciekawego zapachu - w żadnym wypadku nie przypomina on prawdziwej czekolady - cudownie wygładza moje włosy i jak dotąd nie spowodowała wysypu białych kuleczek na końcówkach, będących pierwszym objawem przesuszenia spowodowanym przeproteinowaniem, czyli przesadzeniem z ilością protein w pielęgnacji. Maska jest cholernie wydajna i tania jak na pojemność, dlatego z gorącym sercem polecam wam się z nią zapoznać. 


PO PIĄTE: ODŻYWIANIE ODŻYWKĄ
Po nałożeniu maski i spłukaniu jej, często stosuję trik z odżywką numer dwa. Jest to inna odżywka - w moim wypadku Garnier, której głównym celem jest dociążenie włosów. Spłukuję ją niemalże od razu, delektując się śliskością włosów i ich rozczesywalnością spowodowaną głównie sporą ilością substancji zapobiegających elektryzowaniu się włosów.


SZEŚĆ: ROZCZESYWANIE
Wbrew pozorom moje włosy wcale nie są takie łatwe w rozczesywaniu. Po osuszeniu ich ręcznikiem często sprawiają nie mały problem, dlatego przed tą czynnością spryskuję je od ucha do końców odżywką bez spłukiwania Gliss Kur Oil Nutrive, o której pisałam w tym poście.


SIEDEM: BABYHAIR, CZYLI WŁĄCZENIE WCIEREK
Jeżeli czytacie mojego bloga, wiecie, że jestem wielką zwolenniczką stosowania włosowych dopalaczy, czyli wcierek. Ostatnio używam właściwie tylko jednej, choć w kolejce czeka Jantar i moja amolowo-miętowa wcierka, na którą przepis znajdziecie tutaj. Seboradin pomimo swojego okropnego zapachu skutecznie ograniczył wypadanie, a na wysyp babyhair cierpliwie czekam. Zobaczymy :)

A poniżej... fotografie szamponu i odżywki, które włączę w pielęgnację już za 3 dni. Wybrałam produkty przeznaczone do włosów blond, żeby podkreślić ich naturalny, słomkowy kolor, a jak wiadomo - idzie wiosna, więc mam cichą nadzieję na pojedyncze, jasne pasemka. Mówią, że nadzieja matką głupich... :D

 


       ♡  
ASK.FM       TWITTER       INSTAGRAM       PINTEREST        BLOGLOVIN' 

Witaj na HR (to taki skrót od hairoutine). Cieszę się, że tu jesteś. Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz opinię na temat wpisu. Nie toleruję spamu, krytyki (chyba, że konstruktywnej). Jeśli chcesz wyrazić odmienne niż moje zdanie: droga wolna, tylko proszę, zrób to w sposób kulturalny. Twój komentarz w tajemniczy sposób zniknął? Cóż, najwidoczniej brakuje mi dystansu do siebie! Poniżej masz kilka opcji, na przykład reakcje. Dzięki nim możesz ocenić notkę w skali: zabawne - interesujące - przydatne. Jeśli chcesz udostępnij mój wpis na jednym z portali społecznościowych - Twitterze, Facebooku lub na Pintereście. Buziaki!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz