czwartek, 18 czerwca 2015

Metamorfoza włosów mojej mamy.

Kilka miesięcy temu wspomniałam na blogu, że po uzyskaniu względnie dobrego stanu swoich własnych włosów, chciałabym zająć się włosami mojej mamy. Były wówczas w opłakanym stanie - chyba gorszym niż moje sprzed włosomaniactwa (klik). Niestety pomimo moich próśb i namów, żeby oddała się w moje ręce, postanowiła ponownie odwiedzić fryzjerkę i rozjaśnić zniszczone do granic możliwości hery. Punkt zwrotny nastąpił w trakcie jej pobytu w Niemczech, gdy zauważyła, że ... łysieje.



Zniszczenia struktury włosów doprowadziły do stanu, w którym rozczesywane na mokro ciągnęły się niczym guma. Wydawać by się mogło, że nie ma już dla nich ratunku. W głowie tworzył mi się długotrwały plan regeneracji, ale wątpiłam, że moja mama się na niego zgodzi...


 Zaproponowałam przyciemnienie włosów. Ciemniejsze wizualnie wydają się zdrowsze, poza tym są mniej podatne na uszkodzenia. Za zgodą mamy postanowiłam zaufać farbom Garnier Olia - wybrałyśmy odcień 415 - mrożoną czekoladę.

Drugą, najważniejszą rzeczą wykonaną po przyciemnieniu włosów było podcięcie zniszczonych końców. Na moje oko poszło około 15 centymetrów - włosy podcinałam swoimi ukochanymi, profesjonalnymi nożyczkami fryzjerskimi, Jaguar Pastel Candy, którym już niedługo poświęcę oddzielny wpis. Od ponad dwóch tygodni przed snem, regularnie wcierałam w jej włosy olejek z pestek z arbuza - dobór olejku jest w naszym przypadku o tyle łatwy, że mamy bardzo podobną strukturę włosa. Cienkie, ale gęste, wysoko-porowate. Na co dzień upinamy włosy, ponieważ obecna długość jest najbardziej narażona na otarcia i zniszczenia. Nie bez powodu moja mama ma na sobie koszulkę w paski - to nasz ubiór roboczy, ułatwiający pomiar przyrostu włosów. Co do przyrostu - chcąc go przyspieszyć (w przeciwieństwie do mnie, mojej mamie włosy rosną mega wolno), zaczęłyśmy suplementację drożdżami w tabletkach.


Pomimo wielu obaw, że włosy po olejku nie zostaną domyte, namówiłam mamę na mycie włosów metodą OMM - odżywka, mycie samej skóry głowy, maska.


Przed nami jeszcze dłuuuga droga. Mam nadzieję, że widzicie różnicę? Jak jest u Waszych mam z pielęgnacją włosów? Biorą z Was przykład, czy wyśmiewają zwariowane metody i rytuały? Jeśli nie są przekonane, pokażcie im ten wpis. Może zmienią zdanie?

 

♡  
ASK.FM       TWITTER       INSTAGRAM       PINTEREST        BLOGLOVIN' 

Witaj na HR (to taki skrót od hairoutine). Cieszę się, że tu jesteś. Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz opinię na temat wpisu. Nie toleruję spamu, krytyki (chyba, że konstruktywnej). Jeśli chcesz wyrazić odmienne niż moje zdanie: droga wolna, tylko proszę, zrób to w sposób kulturalny. Twój komentarz w tajemniczy sposób zniknął? Cóż, najwidoczniej brakuje mi dystansu do siebie! Poniżej masz kilka opcji, na przykład reakcje. Dzięki nim możesz ocenić notkę w skali: zabawne - interesujące - przydatne. Jeśli chcesz udostępnij mój wpis na jednym z portali społecznościowych - Twitterze, Facebooku, Google+ lub na Pintereście.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz