sobota, 25 lipca 2015

Szamponetka latem? Czemu nie!


Odkąd pamiętam lato kojarzyło mi się z krótkotrwałą zmianą koloru włosów. Ponieważ do najstarszych przedstawicieli gatunku blogerskiego nie należę, pamiętam jak dziś każdą próbę namowy rodziców na odjazdowy kolor w dwumiesięcznej przerwie od ukochanej szkoły. Rzadko kiedy godzili się na zabójczą zieleń czy mrożący krew w żyłach błękit Serca Oceanu, tak, tego wisiorka z Titanica, za to ZAWSZE, ale to ZAWSZE przytakiwali głową na pomysł szamponetki "jasny blond", która siłą rzeczy w ogóle nie zmieniała koloru moich włosów. Przełom nastąpił po ukończeniu gimnazjum, kiedy to po raz pierwszy przefarbowałam się na rudo...


W MWH opowiadałam wielokrotnie, że szamponetki zdziałały na mojej głowie więcej spustoszenia niż dobra. Szczerze napisawszy nie wiem co było tego głównym powodem - czy nieumiejętność nakładania czy zbyt częste szamponetkowanie, prostowanie włosów potraktowanych szamponetką, czy wszystkie czynniki naraz. Skutecznie zniechęciłam się do szamponetek mających odświeżyć wypłowiałą rudość i rozpoczęłam przygodę z farbowaniem włosów na brąz - kurcze, nie każcie mi opowiadać tego samego po raz enty. Zainteresowanych odsyłam tutaj


Reasumując, moja niechęć do szamponetek była duża, a każda próba zakupu produktu niewiele droższego niż 5 złotych kończyła się powtarzaniem w myślach "przypomnij sobie czasy sprzed włosomaniactwa... szkoda włosów... kolor nie zejdzie i będziesz miała na głowie paskudę."


Co poradzić jednak na zdradliwą, kobiecą naturę. Uwielbiamy zmiany. I choć nie należę do kobiet żonglujących facetami jak rękawiczkami, to w urodzie, naprawdę lubię od czasu do czasu poeksperymentować. Racjonalne kombinacje alpejskie z herami jeszcze nigdy nie skończyły się źle i pewnego popołudnia, a właściwie w dniu, kiedy wyjechałam do większego miasta zrobić fotografie do legitymacji studenckiej, zaszłam do drogerii Natura. (Swoją drogą mają niezły asortyment odżywek, które z pewnością przetestuję, ale skupmy się na szamponetkach.)
Szampon koloryzujący Marion to wyjątkowo łagodny produkt, stworzony, aby nadać włosom piękny, wyrazisty i pełen blasku kolor. Pozwala w szybki sposób zmienic odcień włosów lub go odświeżyć. Unikalna formuła bez amoniaku i wody utlenionej zawiera nawilżający wyciąg z aloesu oraz keratynę, która wzmacnia włosy, przywracając im zdrowy wygląd. Dzięki zastosowaniu żelowej konsystencji, produkt równomiernie pokrywa całe włosy. Kolor utrzymuje się na włosach od 4 do 8 myć, w zależności od czasu koloryzacji podanego w sposobie użycia. 
Sposób użycia:  Założyć rękawiczki (cholender nie zrobiłam tego), obciąć nożyczkami róg saszetki (ups, obcięłam całą górę), następnie nałożyć preparat na umyte i wilgotne włosy. Masować włosy do chwili wytworzenia się piany. Pozostawić na włosach 20 minut dla uzyskania trwałości ok. 4-5 myc lub przedłużyć czas barwienia do 45 minut, aby uzyskać bardziej intensywny kolor i większą trwałość na włosach do ok. 8 myc. Spłukać włosy, aż woda będzie czysta. W przypadku włosów siwych/rozjaśnionych efekt farbowania może być bardziej intensywny. Jeśli włosy są bardzo mocno rozjaśnione lub zniszczone, przed użyciem szamponu koloryzującego, proponujemy sprawdzenie intensywności koloru na pojedynczym pasemku włosów, stosując się do zaleconego w sposobie użycia czasu aplikacji. 
Za środki ostrożności powinnam dostać naganę, ponieważ nie zrobiłam próby uczuleniowej, ale na szczęście nic się nie stało. Najwidoczniej Bozia mnie kocha. 


Uwielbiam ich kolor, strukturę, miękkość w dotyku i to, że wyglądam jak filmowa Arwena albo Emilia Clarke bez peruki Daenerys Targaryen. Trochę boję się pierwszego mycia i tego, że kolor będzie schodził nierównomiernie, ale jak to mówią: pożyjemy, zobaczymy.


Lubicie koloryzację szamponetką?
Jakie są Wasze ulubione marki?

♡  
ASK.FM       TWITTER       INSTAGRAM       PINTEREST        BLOGLOVIN' 

Witaj na HR (to taki skrót od hairoutine). Cieszę się, że tu jesteś. Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz opinię na temat wpisu. Nie toleruję spamu, krytyki (chyba, że konstruktywnej). Jeśli chcesz wyrazić odmienne niż moje zdanie: droga wolna, tylko proszę, zrób to w sposób kulturalny. Twój komentarz w tajemniczy sposób zniknął? Cóż, najwidoczniej brakuje mi dystansu do siebie! Poniżej masz kilka opcji, na przykład reakcje. Dzięki nim możesz ocenić notkę w skali: zabawne - interesujące - przydatne. Jeśli chcesz udostępnij mój wpis na jednym z portali społecznościowych - Twitterze, Facebooku, Google+ lub na Pintereście.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz