środa, 28 października 2015

Zróbmy sobie... DZIDZIĘ!

Pamiętacie reklamę o kobiecie, która zdążyła zrobić doktorat, wybudować willę z basenem, odchować dwa koty, zyskać uznanie tysięcy czytelników na swoim blogu, ale nie zdążyła zostać matką? Szło to pewnie inaczej, ale to nie jest ważne. Dziś, dzięki teamowi przewspaniałych babeczek, każda i każdy z Nas może zrobić sobie DZIDZIĘ (i nie mówię tu o formie zapłodnienia in vitro) i przy okazji zgarnąć upominki projektu Moniki Stolarskiej - kto to Monika, każdy oczywiście wie, a jeśli nie, zapraszam do obejrzenia prac Jej autorstwa (moich faworytów):

wtorek, 27 października 2015

Vicks - niezwykłe właściwości na pozór zwykłej maści

Znamy ją wszyscy. Maść, która swoim zapachem wywołuje wiele wspomnień, najczęściej te z dzieciństwa, kiedy mama smarowała nam plecy i klatkę piersiową przed snem w trakcie przeziębienia czy choroby. Osobiście go uwielbiam i chętnie sięgam po produkty z olejkiem kamforowym lub kamforą w składzie, która na szczęście mnie nie uczula. W trakcie chorobowego przeszukiwania internetów zupełnym przypadkiem trafiłam ostatnio na artykuł z zastosowaniami Vicku, z którymi dotąd zapewne się nie spotkaliście. Czyżby Vick, podobnie jak Amol był dobry na wszystko i pomagał w znacznie większym zakresie dolegliwości niż problemy z oddychaniem?

poniedziałek, 26 października 2015

Puder & pieprz

Miłością do Chloé zaraziła mnie przyjaciółka. Choć wstyd się przyznać, do niedawna myślałam, że pod okiem Gaby Aghion produkowano wyłącznie torebki. Teraz, kiedy już całkiem na serio jestem into fashion, wiem, że historia eleganckiej marki, charakteryzującej się współcześnie delikatnymi odcieniami bieli, kremowymi tkaninami i pudrową esencją jest znacznie bardziej rozbudowana i sięga znacznie dalej niż przysłowiowe portmonetki, z którymi niegdyś ją utożsamiałam...

piątek, 16 października 2015

Cinematique - aplikacja marzeń

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że wybujałe wyobrażenia o interaktywnych filmach, które umożliwią mi natychmiastowy zakup rzeczy widzianej na reklamie, mają szansę się urzeczywistnić, prawdopodobnie parsknęłabym śmiechem, z niedowierzaniem kiwając głową. Telefony wyglądały wówczas jak cegły i do głowy by mi nie przyszło, że zegarek Martina Tajemniczego to prototyp dzisiejszych smart watchów. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o aplikacji, która skradła moje serce. Słyszeliście o Cinematique?