czwartek, 18 maja 2017

Mój sposób na: puszące się włosy tuż po umyciu!

Jeśli tak jak ja włosomaniaczysz od ładnych paru lat, dobrze wiesz, że kurczowe trzymanie się wszystkich zasad prowadzących do uzyskania idealnych włosów jest praktycznie niemożliwe. Zdarza Ci się chodzić spać z mokrymi włosami i budzić z puszystym do granic możliwości barankiem na głowie? Nie masz już sił na walkę z puszącymi się bez powodu herami? Możliwe, że ten wpis jest właśnie dla Ciebie! Potrzebujesz tylko 3 rzeczy.





Koczek-ślimaczek się u mnie nie sprawdza. A przynajmniej nie na krótszych i zdecydowanie lżejszych włosach. Dlatego właśnie musiałam wypracować u siebie alternatywę dociążającą, której głównym celem jest uniknięcie puchu na głowie. Nie wiem jak Wam, ale mnie osobiście, w dobie prostownic, suszarek i płaskich szczotek, zdecydowanie trudno jest poruszać się po ulicy z włosami ala Sonia Rykiel / Vivienne Westwood. Od dziecka nie przepadam za puszystymi włosami i dopóki nie jest to zamierzony efekt baby hair, konieczność noszenia niedociążonych herów wpędza mnie raczej w stany depresyjne. Na szczęście jest na to sposób.

Wystarczy, że po umyciu i lekkim osuszeniu włosów, spryskasz je odżywką bez spłukiwania, bogatą w olejki w składzie (obecnie używam czarnego GLISS KURA, widocznego na zdjęciu powyżej), rozczeszesz dokładnie włosy i upniesz je przy pomocy dużej spinki-żabki tak, jak zaprezentowałam to na zdjęciach poniżej. 

 
Takie upięcie nie tylko zabezpieczy włosy (i końcówki!) przed niepotrzebnymi otarciami podczas snu, ale również nie narazi ich na powstanie widocznych odgnieceń, tak jak (w moim przypadku) koczek-ślimaczek. Jeśli zależy Ci na delikatnych falach, wystarczy, że nieco mocniej ściśniesz włosy. Osobiście jednak preferuję luźne upięcie. 

Po przebudzeniu wcieram we włosy 2 krople peruwiańskiego olejku inchi. Efekt? Sypkie, delikatnie dociążone włosy, niepozbawione objętości. I co najważniejsze - niesterczące na wszystkie strony. Uwielbiam je w takiej odsłonie!



Macie swoje własne alternatywy dla koczków-ślimaczków? Chętnie je poznam!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz