środa, 24 maja 2017

#NHMZF: Błękitna Laguna



O wprowadzeniu nietypowej i zdecydowanie luźnej serii #NHMZF, poświęconej najlepszym herowym momentom z filmów, myślałam już bardzo dawno. Od pewnego czasu kolekcjonuję zresztą w ukrytej tablicy na Pintereście tytuły filmów, których bohaterowie i bohaterki zachwyciły mnie za sprawą swoich... włosów! Tak właśnie. Bycie włosomaniaczką ma to do siebie, że chcąc nie chcąc, podświadomie (lub świadomie), zwracamy uwagę na hery innych. Nazwij to jak chcesz - zboczeniem zawodowym, obsesją, hobby. Tymczasem, nie wgłębiając się w szczegóły estetycznej potrzeby podzielenia się z Wami najpiękniejszymi włosowymi momentami z filmów, przedstawię Wam pierwszą bohaterkę cyklu, czyli... Emmeline z Błękitnej Laguny (1980).

Tytuł filmu kojarzyłam z dzieciństwa, ponieważ był taki okres, kiedy mogłabym oglądać go dniami i nocami. Za czasów, kiedy nie byłam zdolna wychwycić dwojakiego kontekstu obecnie wyolbrzymianych do potęgi skandalu, kontrowersyjnych scen nagości, moi rodzice / dziadkowie również nie widzieli w ekranizacji niczego gorszącego, za co - po dzisiejszym przypomnieniu sobie fabuły - jestem im ogromnie wdzięczna. Jeśli nie mieliście okazji spotkać się z filmem do tej pory, Błękitna Laguna to lekki, bogaty w przepiękną scenografię film opowiadający historię dwójki rozbitków: ośmioletniego Richarda i jego kuzynki, Emmeline. Trochę w nim niepotrzebnych wątków, trochę scen przywołujących na myśl okładkę albumu Nirvany (nevermind), ale najważniejsze są jednak... włosy. Targane przez wiatr, muskane przez słońce, regularnie przesuszane przez wodę morską, ale mimo to wciąż piękne, grube i jak na warunki polowe - wyjątkowo zdrowe. Co gorsza, patrząc na ich kolor po raz kolejny rozważam koloryzację.



Znacie Błękitną Lagunę? A może chcielibyście/chciałybyście polecić mi jakieś filmy, w których natknę się na zniewalające włosy? Czekam na Wasze propozycje!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz