sobota, 2 września 2017

WŁOSY: SIERPIEŃ '17

Dzisiejszą sesję zdjęciową zamierzałam zrobić w plenerze, jednakże pogoda nas dopadła całkiem jesienna i że w mojej miejscowości od wczoraj pada deszcz, nie zwlekając, wyjęłam statyw w domu ;) Chcecie dowiedzieć się tego i owego na temat mojej sierpniowej pielęgnacji?



Początkiem sierpnia bezrefleksyjnie wykorzystywałam zapasy wszystkich swoich mocniejszych szamponów, dogłębnie oczyszczając skórę głowy. Niestety z biegiem kuracji izotretynoiną, moja skóra uwrażliwiła się na tyle mocno, że teraz każdy mocniejszy szampon z podwójnym impetem mnie podrażnia...

W efekcie, ostatnio na moim instagramie, mogliście zobaczyć nowy haul, a w nim aż trzy szampony:

- nawilżający z olejem kokosowym i masłem shea MARC ANTHONY - Hydrating Coconut Oil & Shea Butter 
- sensitiv ALTERRA z olejkami: migdałowym i jojoba
- i nieco mocniejszy, którym zamierzam myć włosy raz w tygodniu, JOHNSON'S® Baby z rumiankiem.

ODŻYWIANIE:

Jagodowa maska KJMN, Blueberry z aktywnym składnikiem - ekstraktem z owoców czarnej jagody, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Dodatkowo mamy w niej również olej z awokado, który głęboko odżywia włosy i skórę głowy. Włosy są zdrowe, elastyczne i lśniące - przy każdy myciu.

Olej Mango do włosów średnioporowatych ANWEN stosowany jako odżywka bez spłukiwania w postaci 2/3 kropli dziennie. Oleje: migdałowy, śliwkowy i kameliowy przyczyniają się do głębokiego odżywienia i poprawy elastyczności rozjaśnianej części włosów. Zabezpieczają również przed uszkodzeniami mechanicznymi, na które moje hery narażone są obecnie najbardziej ze względu na długość.

na przemian z: PAESE - INCA INCHI OIL - olejem Inca Inchi, o którym wspominałam tutaj.

I, uwaga, mój ostatni hit:

Spray 2w1 BILOU - jego wyjątkowa kombinacja składników aktywnych i kojący efekt odświeżający sprawiają, że z zasady może być stosowany jako mgiełka zapachowa, produkt zmiękczający skórę i dezodorant. Jak na prawdziwą włosomaniaczkę przystało, postanowiłam przyjrzeć się składowi i wypróbować go... na włosach ;) Wśród składników typowo antybakteryjnych/konserwujących, w składzie znajdziemy chociażby: glikol propylenowy, glicerynę, kokamidopropylobetainę, proszek z liści aloesu, pantenol, a na ostatnim miejscu widnieje ... kwas cytrynowy! To właśnie citric acid przyczynia się do delikatnego zakwaszenia włosów, obniżenia ich pH: dzięki wmasowaniu produktu we włosy, domykam ich łuski, które chcąc nie chcąc otwierają się podczas maskowania (większość masek i odżywek ma pH zasadowe). Efekt? Połysk, który możecie zobaczyć na dzisiejszych zdjęciach!

 
I na koniec, ekskluzywnie - fotografie bez flesha, ukazujące ich aktualny kolor:



Spotkałyście/spotkaliście się z kosmetykami, których obecnie używam? A może chcielibyście coś polecić od siebie? Po dostrzeżeniu zalet proszku z liści aloesu, ostrzę sobie pazurki na aloesowy szampon Equilibra. Problem w tym, że nie mogę go nigdzie dostać!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz