sobota, 9 września 2017

Żel pod prysznic w piance bilou - VANILLA CAKE POP



Recenzja balsamu w piance bilou o zapachu waty cukrowej wzbudziła spore zainteresowanie, o czym przekonałam się chociażby dzięki ilości komentarzy zostawionych przez Was pod postem. Dzisiaj przybywam z kolejnym produktem, lecz tym razem zabiorę Was w świat pełen waniliowych ciasteczek! A właściwie ciasteczkowych lizaków o smaku waniliowym ;-)!


Słowem wstępu: O Bibi - niemieckiej youtuberce i właścicielce marki bilou oraz o filozofii jej kosmetyków pisałam tutaj

Estetyka opakowania: Każdy, powtarzam każdy kosmetyk bilou, jaki posiadam w swojej niemałej kolekcji, to ogromna radość dla moich oczu. Tym razem, zamiast różowego opakowania mamy żółte, nawiązujące do zapachu wanilii.

 

Zapach: Obłędnie waniliowy. Pisząc obłędnie, nie mam na myśli wyjątkowo pięknego zapachu wanilii, odzwierciedlającego rzeczywistość, nic z tych rzeczy! Mam na myśli i-n-t-e-n-s-y-w-n-o-ś-ć zapachu! Pierwszy raz spotkałam się z kosmetykiem, wobec którego moje kubki smakowo-zapachowe wprost oszalały. Bibi zapewniając przyszłych konsumentów o intensyfikacji zapachów w porównaniu do innych kosmetyków zapachowych, doskonale wiedziała o czym mówi. Ta pianka to dosłowna, euforyczna, waniliowa bomba. Wyjątkowo ciepły zapach, w sam raz na jesień!
   

Działanie: Dobrze oczyszcza, pozostawiając skórę gładką i pachnącą przez dłuuugi, długi czas. Uwaga - nałożona na twarz (wrażliwa cera), powoduje pieczenie.
     

Skład: aqua - woda, sodium laureth sulfate - silny detergent, o działaniu drażniącym i wysuszającym, butane - butan, stosowany w areozolach w formie sprzężonej jako środek napędowy, disodium cocoamphodiacetate - skoncentrowany amfoteryczny środek powierzchniowo czynny do mycia skóry i włosów, dobrze się pieni, odporny na twardą wodę, bardzo łagodny, kompatybilny z błonami śluzowymi, produkt zawierający go w składzie zazwyczaj jest łagodny dla skóry i niedrażniący, propane - propan, gaz nośny, w kosmetykach pełni rolę substancji umożliwiającej wydobycie / rozpylenie produktu, dipropylene glycol - glikol dwupropylenowy, nośnik substancji zapachowych, nawilża skórę, wpływa na konsystencję emulsji, prunus amygdalus dulcis oil - olej ze słodkich migdałów - zaliczany do wyjątkowo łagodnych dla skóry olejów, przez co zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej, natłuszcza, odżywia, regeneruje, wygładza i chroni, persea gratissima oil - olej z awokado, działa natłuszczająco, regenerująco, silnie odżywczo i ochronnie, jest zbliżony w budowie do lipidów skóry, dlatego jest wysoce tolerowany, polecany do skóry dojrzałej, suchej i wrażliwej, głęboko się wchłania, wzmacnia i uelastycznia skórę, aloe barbadensis extract - ekstrakt z aloesu, nawilża, chroni i koi, bogaty w aminokwasy, enzymy, witaminy i minerały, ma działanie przeciwbakteryjne, działa na skórę łagodząco, nawilżająco, wygładzająco, a nawet przeciwzapalnie, sodium chloride - chlorek sodu, bogate źródło mikroelementów, parfum, citric acid - kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako: zmiękczacz, środek konserwujący, regulator kwasowości, przeciwutleniacz, propylene glycol - glikol propylenowy, zapobiega wysychaniu kosmetyków, stanowi rozpuszczalnik, pomaga w nadaniu odpowiedniej konsystencji, ale (!) po dostaniu się do oczu powoduje szczypanie, pieczenie oraz zaczerwienienie, bardzo łatwo penetruje skórę, naruszając jej barierę ochronną, może powodować zaburzenia w funkcjonowaniu skóry,  sodium benzoate  - benzoesan sodu, konserwant, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych, benzyl salicylate - salicylan benzylu – związek chemiczny dość często stosowany w kosmetykach ze względu na kwiatowy zapach, może uczulać, działa toksycznie na układ odpornościowy i może wywoływać alergie, pochłania promienie UV dlatego stosowany jest w kremach do opalania



Podsumowanie: Trochę szkoda, że ma w składzie sodium laureth sulfate już na drugim miejscu, ale po jednorazowym nałożeniu na twarz miałam nauczkę. Grunt to stosować kosmetyki zgodnie z ich przeznaczeniem, zwłaszcza, jeśli nie możecie cieszyć się w pełni zdrową i odporną skórą, tak jak ja. Mimo paru mankamentów w składzie, jestem skłonna wrócić do tej pianki. Przede wszystkim ze względu na jej obłędny zapach. Wanilię można kochać, albo nienawidzić. Jeżeli tak jak ja, należycie do tej pierwszej grupy, gorąco polecam Wam ten kosmetyk. 
   

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz