niedziela, 1 lipca 2018

Naomi Alderman: The Power

Dzisiaj o książce, którą (nie bójmy się tego słowa) męczyłam dobre kilka tygodni. Właściwie to nie wiem dlaczego - czy dlatego, że była słaba i nie mogłam jej skończyć, czy dlatego, że postanowiłam podwyższyć sobie czytelniczą poprzeczkę i czytać (uwaga) trzy książki jednocześnie

Bo przecież: CZEMU NIE? Każda książka na inną porę dnia i każda czytana ledwo po kilka rozdziałów dziennie (zamiast wziąć i rozwalić jedną po drugiej, jak robią to zapewne mistrzowie bookstagramów). No cóż, niektórzy - tak jak ja - najwidoczniej lubią być moloksiążkowymi masochistami.


Kupiłam rzecz jasna wersję w oryginale, po angielsku, żeby z każdym czytanym zdaniem zwiększać kompetencje językowe i otwierać umysł na zupełnie nowy, ledwie znany przeze mnie świat literacki. Szło mi jak krew z nosa, ale winę zwalałam na "zbitość" tekstu i "mnogość" słów, których o dziwo nie rozumiałam. Dotychczasowe niezłe rozumienie zarysu z kontekstu też wychodziło mi słabo, więc czytałam raczej w tempie neandertalczyka (tak wiem, wszyscy wiemy, że neandertalczycy nie umieli czytać). 

Nie mogłam pozwolić sobie na przyjemność zakupienia audiobooka (poszłoby szybciej i mniej boleśnie), ponieważ z jakiś przyczyn wydawca zabronił sprzedaży wersji do odsłuchu w naszym kraju. Nie po raz pierwszy zresztą. Gdybym miała wymienić listę książek, które u nas są niedostępne, wyszłaby z niej kolejna książka. 

czwartek, 7 czerwca 2018

Terese Marie Mailhot: Heart Berries



Długo zastanawiałam się, czy zmienić schemat recenzowania książek polecanych w grupie czytelniczej Our Shared Shelf, czy raczej pozostać przy starym. Dotychczas recenzje pojawiały się w kolejności, w jakiej książki były polecane na Goodreads, ale ostatecznie podjęłam decyzję o wprowadzeniu małej zmiany. Tego typu zabieg pozwoli mi skupić się na pozycjach, które uważam za godne polecenia bardziej niż tych, których najchętniej wcale bym nie kończyła (uwierzcie mi, zdarzają się i takie). 

Dziś przychodzę do Was z recenzją pamiętnika autorstwa Teresy Marie Mailhot: Heart Berries.

niedziela, 3 czerwca 2018

WŁOSY: MAJ '18

 

Cześć!

Jak sobie pomyślę, że minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu, który... również był o włosach, zaczynam się zastanawiać nad sensem tego bloga (xd). Może powinnam od razu przerzucić się na instablogging i porzucić formę piśmienniczą na rzecz ig stories i snapchata? Wiecie, trzeba iść z czasem, a z tego, co udało mi się zaobserwować, obecnie większość blogerów i blogerek udziela się głównie na w/w mediach społecznościowych. Nagrać krótki filmik, wrzucić w sieć & et voilà! To dopiero życie. 

środa, 2 maja 2018

WŁOSY: KWIECIEŃ '18


 


Cześć kochani!

Kolejny miesiąc za nami! Nie rozkręciłam się zbytnio z wpisami na blogu, ale za to cały czas rozpieszczałam Was za pośrednictwem instagrama. Nie doszukujcie się powodów zmniejszonej ilości postów w braku czasu, czy tym podobnym. Już dawno podjęłam decyzję o ograniczeniu publikowanej ilości notek, z najprostszego powodu: nie zamierzam pisać o rzeczach błahych, bądź poruszać tematy, które przez innych blogerów lub blogerki zostały już poruszone. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania, najczęściej odpowiadam na nie na asku i taka forma aktywności jak na razie odpowiada mi najbardziej. Kiedy nowy tutorial na fryzurę? Tego też nie wiem. Na razie staram się skupić na rzeczach ważnych, czyli na nauce. Do obrony zostały niecałe dwa miesiące, o zgrozo. Nie przedłużając jednak, przejdźmy do kwietniowego podsumowania pielęgnacji!


piątek, 13 kwietnia 2018

{ s h i f t } Clean Beauty

Mimo, że piszę tego bloga już od sześciu lat, tak naprawdę o pełnej i świadomej pielęgnacji możemy mówić od stycznia. Do czasu, aż podjęłam decyzję o shifcie (przejściu ze stosowania przypadkowych kosmetyków do inwestowanie w te, których skład znam w 100%), błądziłam po omacku. Często dopiero po recenzji danego kosmetyku i dogłębnej analizie publikowanej przy każdym tego typu wpisie, orientowałam się, że kosmetyk, który kładłam na swoje włosy, ciało, czy twarz, tak naprawdę wcale nie miał "dobrych" składników. Byłam najprościej ujmując królikiem doświadczalnym na własne życzenie.

W dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z Wami aplikacją, która znacznie ułatwia mi poszukiwanie "pożądanych" kosmetyków. 



poniedziałek, 2 kwietnia 2018

WŁOSY: MARZEC '18

 

Cześć kochani!

Szczerze powiedziawszy jestem zaskoczona tym, jak szybko minął marzec! Nawał obowiązków i gorąca atmosfera na Uczelni sprawiły, że nie miałam praktycznie czasu na napisanie jakiegokolwiek innego wpisu niż zeszłomiesięczna aktualizacja. Dziś po pewnej (mam nadzieję, że widocznej) zmianie, powracam do Was z kolejnym już, marcowym podsumowaniem pielęgnacji herów! Zapraszam do czytania!

poniedziałek, 5 marca 2018

WŁOSY: LUTY '18

 

Cześć kochani!

Pamiętacie, jak w lutym pisałam o konieczności odwiedzenia fryzjera i wyrównania końcówek? Oczywiście na pisaniu i narzekaniu się skończyło - u żadnego fryzjera nie byłam (totalny brak czasu). Ponadto ostatnie mrozy skutecznie zniechęciły mnie do jakiegokolwiek wychodzenia z domu, a hery "lądowały" w warkoczu, opatrzone dodatkową warstwą ochronnych olejków. 

piątek, 23 lutego 2018

{ d e n k o } JOICO CLINISCALP


Cześć kochani!
Pamiętacie czerwiec 2015, kiedy to po poważnym zabiegu prostowania przegrody nosowej cierpiałam katusze rekonwalescencji? To właśnie wtedy przedstawiciele marki Joico postanowili podarować mi zestaw kosmetyków ratujący skórę głowy przed nadmiernym wypadaniem włosów. Nie była to współpraca podjęta na zasadzie barteru (marki wysyłają blogerkom produkt w zamian za recenzję), tylko zwykły ludzki gest niezobowiązujący do niczego. Gest, którego chyba nigdy nie zapomnę. 

czwartek, 22 lutego 2018

Naomi Wolf: The Beauty Myth (Mit Urody)


Książka, o której dziś napiszę to "Mit Urody" autorstwa Naomi Wolf. Jest to pozycja niestety wciąż mało znana w Polsce, która zasługuje na znacznie więcej uwagi. W niektórych krajach (na przykład w USA) można jej przypisać zasługę wstrząśnięcia opinią publiczną poprzez jawne wskazanie ...

The book I’m going to write about is ‘The Beauty Myth’ by Naomi Wolf. Unfortunately, this piece is still not very well-known in Poland; however, it deserves a lot more attention. In some countries (e.g. in the USA) it has shaken up the public eye by an outright indication of…

wtorek, 20 lutego 2018

{ d e n k o } KLORANE

 
Cześć kochani!
Jak pewnie zauważyliście, publikuję ostatnimi czasy sporo recenzji. Jest tak, ponieważ postanowiłam w końcu zrobić porządek ze wszystkimi zalegającymi pudełeczkami / buteleczkami / tubkami po kosmetykach, które trzymam w szufladzie pod łóżkiem z myślą o napisaniu kiedyś recenzji. To kiedyś odkładałam na później przez tak długi okres czasu, że sama szuflada wygląda jak jakiś wielki magazyn opakowań wielokrotnego użytku! ;p Na pewno znacie KLORANE - francuską markę kosmetyków powstałą w 1966 roku z inicjatywy Pierra Fabre. KLORANE oferuje dermokosmetyki do pielęgnacji włosów i skóry głowy, kierując się filozofią, że na każdy problem istnieje rozwiązanie w postaci odpowiedniej rośliny. 

Dzisiaj chciałabym zrecenzować balsam do włosów na bazie masła mangowego. Doskonale sprawdza się w przypadku włosów suchych, odżywiając je i ułatwiając rozczesywanie. 

czwartek, 15 lutego 2018

{ d e n k o } JANTAR

 

Cześć kochani!

Miałam dzisiaj sprzątać sypialnię, ale poza lekkim odświeżeniem aranżacji na półce z perfumami (ig stories - klik), nie miałam ochoty dosłownie na nic. Chyba jako jedyna z nielicznych studentów nie przepadam za przerwami międzysemestralnymi, a to dlatego, że kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić! 

środa, 14 lutego 2018

{ d e n k o } KEVIN.MURPHY



Cześć kochani!

Częstotliwość publikacji na blogu może ostatnimi czasy wydawać się zaskakująca, jednakże czego nie robi się dla ukochanych czytelników, zwłaszcza w trakcie przerwy międzysemestralnej ;) W dzisiejszym denku zrecenzuję dla Was moje ukochane produkty do pielęgnacji włosów blond: szampon ANGEL.WASH & odżywkę BLONDE.ANGEL KEVIN.MURPHY!

wtorek, 13 lutego 2018

{ d e n k o } NIVEA & L'BIOTICA

 

Cześć kochani!

Miałam publikować to denko jutro, ale w instagramowej ankiecie prawie wszyscy opowiedzieli się za dzisiejszym wieczorem, więc... oto jestem! Mam dla Was dwa fantastyczne produkty, na które skusiłam się między innymi z myślą o swoich blond włosach... Gotowi?

poniedziałek, 12 lutego 2018

WŁOSY: STYCZEŃ '18

 

Cześć kochani!

Witam serdecznie w dłuugo wyczekiwanej i obiecywanej przynajmniej od tygodnia aktualizacji  dot. pielęgnacji włosów! Ostatnio coraz trudniej znaleźć mi czas na pogodzenie wszystkich rzeczy, w tym prowadzenie bloga, ale staram się pozostać aktywna na instagramie, do którego obserwacji serdecznie Was zachęcam :) Jak wyglądała moja pielęgnacja w styczniu?


piątek, 12 stycznia 2018

Margaret Atwood: The Handmaid's Tale


Recenzję "Opowieści Podręcznej" publikuję dziś nie bez powodu. Możecie traktować ją jako swego rodzaju odpowiedź na najświeższe wydarzenia związane z akceptacją projektu zaostrzającego ustawy dot. aborcji. Przestrogę dla tych, którzy bezkrytycznie podchodzą do zapadających decyzji. Życie pod kloszem twardych przekonań i w przekonaniu o własnej nieomylności w pewnym momencie przynosi fatalne skutki. Jesteśmy obecnie naocznymi świadkami tego typu skutków, a dowodem na to jest chociażby fakt, jak łatwo jest nam odgórnie decydować o cudzym życiu, wyborach, przyszłości, czy też cudzym ciele

"(...) Historia ta [Opowieści Podręcznej] ma swoje odbicie przede wszystkim w wydarzeniach mających miejsce w Ameryce i niestety w różnych innych miejscach na świecie, gdzie wciąż obecne są głosy na temat tego, że kobiety nie powinny w pełni decydować o swoim ciele. Dla mnie jest to jednoczesny krok na przód i krok w tył. Musimy być gotowi do walki w momencie, kiedy ludzie próbują zrobić krok w tył. Niestety nie możemy brać niczego, co posiadamy obecnie, za pewnik. Ta książka w fantastyczny sposób ukazuje aktualne problemy, o których mówiono już w przeszłości. Historia toczy się kołem i nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że pewne aspekty wolności są nam odbierane. Powoli, powoli, sukcesywnie do momentu, w którym nie dowierzasz własnym oczom i nie wiesz, jak do tego doszło. Myślisz wówczas „łał, nie powinienem/nie powinnam nigdy do tego dopuścić.” EW

"(...) Włoszki mają wybór. W tym tygodniu po raz kolejny byłam świadkiem zabiegów aborcji na życzenie, która jest tu legalna do końca 12. tygodnia ciąży i w pełni refundowana. Nie, nie wyglądała jak na plakatach, które widziałam na polskich ulicach. Ginekolodzy w tym, przecież również katolickim, kraju są oburzeni słysząc, że w Polsce kobiety są ubezwłasnowolnione. Dla nich prawo do własnego ciała i życia jest czymś oczywistym. (...) Bardzo cenię komentarze osób, które mają nieco odmienne ode mnie zdanie, ale nie dają sobie monopolu na tworzenie definicji sumienia, empatii czy etyki. Szczególnie cieszyły mnie wiadomości katolików, którzy nie uważają, że religia daje im prawo do układania życia innym. Kościół na świecie się zmienia, co widać po papieżu Franciszku, co widać często po moich wierzących rówieśnikach, ale niestety niekoniecznie widać po polskich księżach. Wy jesteście zmianą, do Was to należy." EB

Opowieść, którą chcę Wam polecić, wybiega wyobrażeniami w przyszłość. Mimo to, problemy jakie porusza, i którym stawiają (lub mogą w niedalekiej przyszłości) stawić czoła kobiety, wydają się zadziwiająco aktualne we współczesnym świecie, a przynajmniej w pewnym stopniu. Powrót do wartości tradycyjnych następuje w momencie, gdy świat zostaje opanowany przez swobodny dostęp do antykoncepcji. Ku uciesze tradycjonalistów, większość kobiet ponownie zostaje zmuszona do pełnienia domowych ról, a niezamężne, młode i (cenne dla społeczeństwa przez swoją płodność jednostki), zostają zmuszone do bycia Podręcznymi. Książka przedstawia jedną z najbardziej ponurych wizji przyszłego świata. Wyobraźcie sobie, że możecie opuszczać swój dom tylko raz dziennie (aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo kobietom nie można już czytać). W czasach malejącego przyrostu naturalnego, wartość kobiety zostaje zredukowana do minimum, a jakąkolwiek w panującym świecie mają już tylko ciężarne. Należycie do grupy seksualnych niewolnic, których jedynym zadaniem jest rodzenie zdrowych dzieci. Nie macie żadnych możliwości decydowania o własnym ciele, życiu.

Kolejną przerażającą rzeczą, jaką da się odczuć podczas czytania Opowieści Podręcznej jest jej spokojny, wyważony ton. Jak możemy przeczytać w recenzji Bartosza Szczyżańskiego:
Atwood bardzo rzadko sięga po brutalne sceny, nawet na chwilę nie staje się wulgarna. Obraz przemocy z jej powieści porusza szczególnie, bo przypomina o tym, że nie zawsze łączy się ona z krwią czy nawet osobistym kontaktem napastnika i ofiary – może być także częścią systemu, którego choroba nie tylko paczy ludzkie podzespoły, ale krzywi ich moralną perspektywę na tyle, że nie widzą w swoim postępowaniu nic złego. Zło tymczasem okazuje się rozproszone, ale wszechobecne: niszczona dzień po dniu kobieta nie ma gdzie szukać pomocy, a swoją sytuację poprawić może – hipotetycznie – jedynie poprzez odrzucenie ostatnich ideałów, które pozwalają jej wierzyć w to, iż w ogóle jest człowiekiem.
Ortodoksyjność, sztuczność, powtarzalność zachowania, obłuda, dewocja, uprzedmiotowienie kobiet, zacofanie, zobojętnienie, milczenie będące przyzwoleniem na nienawiść. To wszystko jest tak aktualne i wymaga zwracania na siebie uwagi. Wykreowany przez Atwood świat, momentami aż za bardzo łączy jego absurdy z religijnym fanatyzmem. Republika Gileadzka, w której żyje główna bohaterka to przerażające miejsce, gdzie na ulicach znajdziecie modlitewne automaty, a nieopodal, na murach cmentarza wiszące zwłoki lekarzy, naukowców i innych "wrogów systemu". Czy tego typu szokujące momentami kontrasty czemuś służą? Owszem: pokazują, do czego może doprowadzić łączenie polityki z religijną ideologią.

Zakończenie książki pozostaje otwarte. To jeden z wielu powodów, przez które pozycja ta otrzymuje gorszą ocenę, niż na jaką w rzeczywistości zasługuje. W dzisiejszych czasach widz / czytelnik, nieustannie potrzebuje wrażeń. Mamy wysokie oczekiwania wobec literatury, która z jakiegoś powodu odnosi sukces. To właśnie dlatego prostota formy, przemilczenie szczegółów, czy zasiewanie ciekawości bez udzielenia odpowiedzi, dla niektórych bywa wręcz irytujące i rażące. Stąd głosy o niewykorzystanym potencjale, pójściu na skróty i potraktowaniu wizji autorki po macoszemu. Dlaczego z jednej strony szukamy mocnych bodźców i zaskakujących zwrotów akcji, a z drugiej pozostajemy obojętni wobec zmian odzierających ludzkość z człowieczeństwa, godności i honoru? Zmian pozwalających na to, aby wartości takie jak wiara przybierały swoją najbardziej patologiczną postać?

niedziela, 7 stycznia 2018

WŁOSY: GRUDZIEŃ '17

 

Cześć kochani!

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jakim cudem umknęła mi listopadowa aktualizacja włosów (powinnam była ją opublikować początkiem grudnia). Brak update sprawił, że na asku (jak i w prywatnych wiadomościach na instagramie), pojawiało się coraz to więcej (zaskakujących zresztą) pytań o to, jak długie są moje włosy. W grudniu mogliście je zobaczyć... w notce z propozycjami fryzur Świątecznych i tutorialu na warkocz holenderski. Przejdźmy do podsumowania!

czwartek, 4 stycznia 2018

HELLO WIND CARE by tetesept { recenzja & rozdanie }

 

Cześć kochani!

Chciałabym podzielić się z Wami (w przenośni i dosłownie) kosmetykiem, który spokojnie mogłabym nazwać swoim osobistym odkryciem 2017 roku. Kosmetykiem, który przepięknie pachnie, jest niezwykle wydajny, wegański, a co najlepsze - mimo tego, że został stworzony jako żel pod prysznic, d o s k o n a l e sprawdza się również jako żel do twarzy. Problematycznej, takiej jak moja. Serdecznie zapraszam do czytania.