poniedziałek, 31 grudnia 2018

fridge yde 4.4 - krem, który uratował moją cerę

 
Cześć kochani!

Czy to nie zabawne, że coraz częściej piszę recenzje w oparciu o próbki pełnowartościowych produktów? Część z Was mogłaby mi zarzucić brak podstaw do oceniania danego kosmetyku w związku z krótkim okresem testowania, ale uwierzcie mi. W przypadku naprawdę dobrych produktów, nie trzeba więcej niż dwóch tygodni, aby w pełni wyrobić sobie opinię na ich temat. Tak też było z kremem marki fridge yde 4.4, którego próbkę otrzymałam wraz z zamówionym podkładem. O podkładzie już wkrótce, tymczasem (dopóki nie dotrze do mnie krem w pełnej okazałości), kilka słów na temat ósmego cudu świata.

sobota, 22 grudnia 2018

PETAL FRESH ANTI-FRIZZ LAVENDER CONDITIONER; EQUILIBRA ALOE SHAMPOO {recenzja}

 
Cześć kochani!

Wahałam się nad tym, czy powinnam dzisiaj publikować tę recenzję (w końcu wczoraj też jedną opublikowałam), jednakże z racji tego, że podczas świąt raczej będzie mnie tu mniej, postanowiłam zaryzykować monotonią i uraczyć Was kolejną kosmetyczną notką. Całkiem niedawno informowałam w instagramowym haulu o zakupie lawendowej odżywki - ale nie martwcie się, nie zużyłam jej w dwa tygodnie sama. Tym razem na drodze wyjątku służyła dwóm osobom (xd). Nie przedłużając jednak, zapraszam do recenzji!

piątek, 21 grudnia 2018

L'BIOTICA BIOVAX OPUNTIA OIL & MANGO - odbudowujący balsam do włosów {recenzja}

 
Cześć kochani!

Zrecenzuję dzisiaj dla Was produkt, którego nazwa pojawiała się w aktualizacjach podsumowujących pielęgnację moich włosów praktycznie miesiąc w miesiąc od października 2017 roku. Odbudowujący balsam (a właściwie jego dwie sztuki, ponieważ jak pewnie wiecie ((albo i nie)), kupiłam dwie książki by jedną z nich przeznaczyć na rzecz Książkowych Wróżek) do włosów dostałam w postaci prezentu dołączonego do książki Natalii zamówionej w przedsprzedaży w ubiegłym roku. I chociaż posiada w składzie dwie rzeczy, których staram się unikać, to jednak gościł w mojej włosowej toaletce przez ponad rok. Dlaczego?

sobota, 15 grudnia 2018

REQUIEM


Ostatnimi czasy oglądam dużo filmów, chyba już o tym pisałam. Z tytułem, z który dzisiaj zmierzę swoje siły recenzenckie, spotykałam się dziesiątki jak nie setki razy, ale nigdy nie miałam ani nastroju, ani okazji do tego, aby koniec końców go obejrzeć. Może to i lepiej (nie sądzę, żeby moja wcześniejsza ja doceniła/zrozumiała Requiem w należyty sposób). Jak zdążyliście pewnie przewidzieć, mowa o Requiem dla snu (2000) reżyserii Darrena Aronofskyego. Człowieka, którego jak dotąd kojarzyłam z produkcji takich jak Czarny Łabędź, Noe: Wybrany Przez Boga, czy Jackie

Jeśli ciekawi Was, co sądzę o dziele Aronofskyego, rozsiądźcie się wygodnie w swoich niewygodnych fotelach/krzesłach/łóżkach/whatever i kliknijcie na "czytaj dalej".

wtorek, 11 grudnia 2018

RÓŻANE (i nie tylko) DENKO

 
Nikogo nie oszukam, jeśli napiszę, że tym razem poszłam na całość przy wyborze / ilości denkowanych produktów. Nie zdarza się to często, ale uznałam, że skoro kosmetyki, które zamierzam dziś zrecenzować mają wyjątkowo prosty/krótki skład, to... czemu nie? Staram się regularnie odrzucać produkty o złym składzie, które wykańczam z bólem (shift wymaga poświęceń, jeśli nie chcesz marnować #złych kosmetyków). To, co obecnie pokazuję jest raczej dobre lub bardzo dobre, jeśli akurat zdarzy mi się wykończyć świadomie kupiony kosmetyk. Nie przedłużając jednak... zapraszam do czytania!

sobota, 8 grudnia 2018

O dwóch prawdziwie świątecznych produktach do twarzy :)

 
Hej ho. To znowu ja. Nie macie mnie dość? Pytam, żeby później nie było... Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje produktów, które kupiłam sobie rok (!) temu pod choinkę (xd) i które służyły mi praktycznie do poprzedniego miesiąca. Nieźle, prawda? Myślę, że lepiej wypadną w Waszych oczach, jeśli zaznajomicie się z nimi dokładniej. Zapraszam do czytania!

czwartek, 6 grudnia 2018

Czy 'naturalne' maski GARNIER rzeczywiście są naturalne?



Woop, woop! Pewnie zdziwi Was moja nadnaturalna aktywność i zdolność do publikowania postów dzień po dniu, ale uznałam, że czas najwyższy rozliczyć się z pustymi opakowaniami po produktach, które wykańczałam przez ostatnie miesiące i zacząć Nowy Rok z nowo karto. Dzisiaj na tapetę idzie nowość: maska do włosów PAPAYA HAIR FOOD, która pachnie o-b-ł-ę-d-n-i-e i działa...

środa, 5 grudnia 2018

Petal Fresh - dwie odżywki, które odmieniły moje życie


Cześć!

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją dwóch produktów, które pewnie już znacie (a jeśli nie, to może nawet i lepiej). Kiedy ja trafiłam na petalki, praktycznie nikt o nich nie pisał/nie mówił. Odnoszę dziwne wrażenie, że obecnie odżywki te przechodzą swój najlepszy okres w historii sprzedaży.

Na jakie wersje się zdecydowałam i jak wpłynęły one na kondycję moich włosów?

niedziela, 2 grudnia 2018

WŁOSY: LISTOPAD 2018

 
Wczoraj minęły dwa lata i trzy miesiące, odkąd po raz ostatni miałam styczność z jakąkolwiek farbą do włosów... Wygląda na to, że nadszedł ten czas w roku, kiedy fotografie do aktualizacji pielęgnacji herów będę wykonywać głównie w domu, a to za sprawą kapryśnej pogody i nieco małym polem do negocjacji, jeśli chodzi o czas. Zapraszam do czytania!

poniedziałek, 26 listopada 2018

z zielnika Hai - rozdział pierwszy


Cześć i czołem! Za oknem mgła, wiatr i brak słońca, więc przychodzę do Ciebie z przepisami, które bez wątpienia dodadzą odrobinę letnio-jesiennego uroku Twojej codziennej rutynie! Postanowiłam stworzyć serię wpisów, za pomocą której przybliżę Ci zapomniane, domowo-kuchenne rytuały piękności, których przygotowanie jest nie tylko banalnie proste, ale i cudownie... pachnie! Ciekawe, czy któreś z nich okażą się znajome?

Salutations! There's fog outside the window, wind, and lack of sun, so here I am with recipes that will undoubtedly add a little summer-autumn charm to your everyday routine. I decided to create an entire series in which I will introduce you to home-made beauty rituals that are not only simple but wonderful when it comes to smell! I wonder if any of them will turn out to be familiar for you?

wtorek, 20 listopada 2018

Przeczytałam książkę, obejrzałam film. Czekam na owacje.

Na ogół stronię od fikcji polityczno-socjologicznej. Jestem jeszcze piękna (xd) i młoda, a każda tego typu książka dosłownie odbiera mi chęć do życia. "Rok 1984" Georga Orwella, angielskiego pisarza urodzonego w Indiach, widniała jednak na mojej liście książek z pewnego wyjątkowo istotnego dla mnie powodu i nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Pomimo ogromnej chęci porzucenia lektury i włączenia filmu, wygrałam z ludzką słabością i dotrwałam do samego jej końca. Następnie obejrzałam film. Czy warto?



poniedziałek, 19 listopada 2018

Dlaczego warto być Książkową Wróżką (a dlaczego nie)?



Nie ukrywam, trochę się ociągałam z napisaniem tego wpisu. Trochę tj. nieco ponad rok, ponieważ do grona Wróżek dołączyłam... w sierpniu 2017 roku. Na początku była euforia, później też była euforia, a potem... no właśnie. Co było potem? I dlaczego w tytule wpisu zasugerowałam, że nie warto być Książkową Wróżką?

czwartek, 15 listopada 2018

Pójdę z torbami!

 
Coś co kiedyś było przyjemnością i sposobem wyrażania siebie jak i swoich poglądów, stało się obsesją. Brzmi znajomo? Nie? Może i lepiej. Dziś opowiem Ci dlaczego pójdę z torbami i to w dosłownym tego słowa znaczeniu!

środa, 14 listopada 2018

❄ Propozycje prezentów świątecznych w oparciu o asortyment ANTHROPOLOGIE ❄



Święta tuż tuż, a Ty nadal nie masz pomysłu na prezent? Zażegnaj smutki, ponieważ: nadchodzę. Już kilka lat temu znalazłam ten sklep, ale nigdy wcześniej nie było okazji (a może też czasu), żebym napisała tego typu wpis. Sklep, którego asortyment podbije serca niejednej z Was oraz kilka upominków, które nie tylko pięknie wyglądają, ale i są warte swojej ceny.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Kilka słów o Banfi HAJSZESZ


Wcierka osławiona. Wokół niej mnóstwo legend, blogerki potwierdzające skuteczność. W tym wszystkim ja: poszukująca ratunku na osłabione izotretynoiną włosy, gotowa porzucić urodowe #ideały dotyczące czytania składów i przestrzegania reguł na rzecz banfi-efektów. Jak Banfi sprawdziła się na moich herach? I przede wszystkim, czy kupię ją ponownie?

sobota, 10 listopada 2018

FLOSS GLOSS LAKIER SZTOS



Lakiery do paznokci. Zawsze kojarzyły mi się z czymś a) ładnym b) szkodliwym. Ile razy po nieustannej, kilkutygodniowej sesji malowania kończyłaś/kończyłeś z próbą odratowania ich stanu, bo #zniszczenia? Well, mi zdarzało się to tryliard (jak nie więcej) razy. Do tej pory mam słabe paznokcie. Nie umiem ich zapuścić i spiłować w kształt trumienki, serduszka, kwadratu czy innej fanaberii, jakie przychodzą do głowy paznokciomaniaczkom. Wiesz, jak się jest już #dużym, ma się te ponad 17-naście lat, jak się rozejrzysz wokół - dziewczyny mają #długie paznokcie. I wtedy, patrząc na swoje, niezmienne od 17 lat płytki będące odpowiednikiem płytek 6-letniej dziewczynki, zaczynasz się zastanawiać i powtarzać w głowie pytania: czy ja jestem dziwna? Czy moje paznokcie i ich żałosny wygląd świadczą o tym, że mam jakieś paznokciowe zaburzenia? Może czas najwyższy na hybrydy? Nienawidzisz hybryd. A, spróbuję tej odżywki, albo tamtej, albo metody wcierania olejków w paznokcie przed snem, mimo, że przed zaśnięciem jak debil ubrudzisz pościel, ekran telefonu, zalejesz klawisze swojego nowiutkiego netbooka makbuka. Pocieszanie się faktem, że Emma Watson nie maluje paznokci na dłuższą metę nie wystarcza, nie wystarcza też pocieszanie się tym, krótkie paznokcie u ludzi grających na instrumencie (a Ty owszem, grasz na keyboardzie i ukulele), to zupełnie normalna rzecz. Patrzysz na dłonie Basi, Kasi i Jowity i jedyne co dostrzegasz to to, że są one jakieś takie bardziej #kobiece niż Twoje. Nie lubisz szufladkowania, jesteś feministką, ale kolorowe paznokcie to #fun i powie Ci to każda kobieta, a ostatnimi czasy nawet i coraz to więcej mężczyzn. Z drugiej strony rozum podpowiada Ci ile świństw mieści się w tej drobniutkiej szklanej buteleczce. Świństw, które niszczą Ci płytkę. Świństw, które później z trudem zmywasz z powierzchni paznokcia kolejnym dziadostwem, a mianowicie zmywaczem do paznokci. Okej, czas zwolnić tempo, mam wrażenie, że się rozpisałam, a to miał być tylko wstęp. Trudno. To będzie dłuższy wstęp. Do czego zmierzam to to, że odkryłam f-a-n-t-a-s-t-y-c-z-n-o markę lakierów do paznokci, która przypadnie do gustu każdemu, nawet weganom. Brzmi nieźle, co?

środa, 7 listopada 2018

IMELDA BURKE: THE NATURE OF BEAUTY - recenzja (review)


Dziś chciałabym Wam przedstawić książkę, której przeczytanie było swoistym kamieniem milowym w mojej osobistej pielęgnacji. Prawdziwy przewodnik po świecie naturalnego piękna, pielęgnacji skóry i makijażu, który na rynku światowym nie ma sobie równych...

Today I would like to introduce you a book, reading of which was a kind of milestone in my personal care. The definitive guide to the world of green beauty, skin care and makeup, which is absolutely unmatched in the global market ...

poniedziałek, 5 listopada 2018

Co u Żabola? I dlaczego proces socjalizacji z Liamem się nie udał? // How's Froggie? And why socialization process with Liam didn't succeed?



Cały dzisiejszy dzień zastanawiałam się o czym napisać notkę i choć pomysłów miałam sporo, zdecydowałam się na temat chyba najbardziej kontrowersyjny ze wszystkich, jakie przyszły mi do głowy... 

All day I was wondering what should I write about today, and although I had a lot of ideas, I decided to choose probably the most controversial subject that came to my mind ...

Kociarze dzielą się na dwie grupy: na tych, którzy nie wyobrażają sobie wychowania kota w pojedynkę oraz na tych, którzy uparcie stoją przy twierdzeniu, że kotełki nie są zwierzętami stadnymi, a to, że leżą obok siebie wcale nie musi świadczyć o akceptacji czy wzajemnej miłości, a raczej o tym, że po prostu grzeją siebie nawzajem. Jak jest u mnie?

Cat lovers divide into two groups: those who cannot imagine raising a cat alone, and those who persist on the claim that kittens are not gregarious animals, and the fact that from time to time they're lying next to each other does not necessarily indicate acceptance or mutual love, but rather that they just heat each other. What about my opinion?

sobota, 3 listopada 2018

WŁOSY: PAŹDZIERNIK 2018


Trochę czasu minęło od ostatniej aktualizacji #herowej (w których to podsumowuję pielęgnację włosów)... Okropna pogoda, brak odpowiedniego oświetlenia i #badhairdays towarzyszą mi od co najmniej trzech dni, ale mimo to postanowiłam się przełamać, cyknąć kilka zdjęć przy pomocy samowyzwalacza (#typowe) i podzielić się z Wami tą jakże niezwykle niezbędną wiedzą, która z założenia ma Wam pomóc w wyborze świetnych kosmetyków. Albo w ich omijaniu, zważywszy na to, że moje włosy są w tragicznym stanie od (tak jak wspominałam) trzech dni. #koniecświata

piątek, 2 listopada 2018

#greenbeauty - żel do twarzy? Porównanie: ACURE vs. tołpa

 
Dzisiejszy wpis może wydawać się zbędny, zwłaszcza dla osób, które nie zwykły kupować żeli do mycia twarzy przez Internet. Mam jednak nadzieję, że część z Was należy do grona konsumentów, którzy cenią sobie dobry skład kosmetyków. Może ktoś zdecyduje się na produkt ACURE? A może skusicie się na słabszy (lecz wciąż niezły) żel dostępny na drogeryjnych półkach Rossmanna?

Zapraszam do czytania!

wtorek, 30 października 2018

Za co cenię aloes?



Jego dobroczynne właściwości ceniły już nasze prababcie, hodując w kuchennym zielniku ogromne doniczkowe odmiany. Soczyste liście aloesu były (i są) bowiem prawdziwą skarbnicą cennych dla zdrowia substancji. Za co cenię sobie aloes i dlaczego warto go mieć w swojej kosmetyczce?

niedziela, 19 sierpnia 2018

Duma: Podróż do domu (2005)



To dość zabawne, bo zdarzają się dni, a nawet tygodnie, kiedy nie piszę dosłownie nic, a dziś bam! Niespodzianka. Druga recenzja filmowa, napisana w ten sam dzień. Czyżby to nowy etap pełen piśmienniczych wzlotów hai? Może nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Być może wcale nie dokończę tej recenzji i wyląduje w wersjach roboczych. Proszę o docenienie faktu, iż do jej napisania celowo wykopałam z głębin szuflady w salonie netbooka. (Nawet nie wiem, czy urządzenie, z którego teraz korzystam to netbook.) Wiecie, takie większe coś niż telefon i mniejsze niż laptop. Doskonale nadaje się do czytania ebooków, jeśli je lubicie rzecz jasna. Boże, czy ja naprawdę jestem już taka stara, że nie znam nazw urządzeń elektronicznych, z których korzystam? Y, przejdźmy do r e c e n z j i.

piątek, 17 sierpnia 2018

Piknik nad wiszącą skałą (1975)



Część z Was zauważyła pewnie, że ostatnimi czasy oglądam / recenzuję sporo filmów. I rzeczywiście chyba tak jest. Postanowiłam wykorzystać ostatnie chwile wolnego czasu na nadrabianie zaległości filmowych i obejrzenie wszystkich zaplanowanych w folderze movies • to watch na Pintereście pozycji. Jednym z filmów, które już dawno widniały na mojej liście, był właśnie „Piknik nad wiszącą skałą” (1975) w reżyserii Petera Weira. Kiedy moim oczom ukazała się reklama serialu inspirowanego tym filmem i wyprodukowanego przez Canal+, uznałam, że nie ma na co czekać. Musiałam obejrzeć ekranizację z 1975 przed zapoznaniem się z produkcją tego roku.



sobota, 11 sierpnia 2018

WŁOSY: CZERWIEC/LIPIEC '18


Cześć!

No nie ukrywam: dość długo zajęło mi zebranie się w sobie i napisanie dzisiejszego pielęgnacyjnego #update. W związku z tym, że cały poprzedni miesiąc miałam w rozjazdach, uznałam, że przed napisaniem kolejnego postu poczekam, aż wszystko się u mnie uspokoi. Teraz, kiedy wygodnie rozsiadłam się w swoim fotelu przy otwartych na maksa oknach (jupi jej, padał deszcz, powietrze jest takie przyjemne), myślę, że mogę Wam w końcu opowiedzieć jak wygląda życie "włosomaniaczki" na wakacjach. Zapraszam do lektury!

poniedziałek, 30 lipca 2018

la danseuse • tancerka (2016)


Fascynacja tańcem rodziła się u mnie powoli i choć sama nie jestem wybitną tancerką, do obcowania z poważniejszymi, mocno awangardowymi występami prowadziło mnie śledzenie losów tancerzy, którzy rozpoznawalność zyskiwali w telewizyjnych show. Płytkie, produkowane pod publikę choreografie okazały się wówczas kroplą wody w oceanie pod względem głębi, jaka kryje się za sztuką taneczną. Oglądałam coraz więcej, poszukując czegoś, co będzie w stanie w pełni zaspokoić moje potrzeby estetyczno-wizualne. To właśnie wtedy trafiłam na taniec serpentynowy w wykonaniu Loie Fuller...

niedziela, 1 lipca 2018

Naomi Alderman: The Power

Dzisiaj o książce, którą (nie bójmy się tego słowa) męczyłam dobre kilka tygodni. Właściwie to nie wiem dlaczego - czy dlatego, że była słaba i nie mogłam jej skończyć, czy dlatego, że postanowiłam podwyższyć sobie czytelniczą poprzeczkę i czytać (uwaga) trzy książki jednocześnie

Bo przecież: CZEMU NIE? Każda książka na inną porę dnia i każda czytana ledwo po kilka rozdziałów dziennie (zamiast wziąć i rozwalić jedną po drugiej, jak robią to zapewne mistrzowie bookstagramów). No cóż, niektórzy - tak jak ja - najwidoczniej lubią być moloksiążkowymi masochistami.


Kupiłam rzecz jasna wersję w oryginale, po angielsku, żeby z każdym czytanym zdaniem zwiększać kompetencje językowe i otwierać umysł na zupełnie nowy, ledwie znany przeze mnie świat literacki. Szło mi jak krew z nosa, ale winę zwalałam na "zbitość" tekstu i "mnogość" słów, których o dziwo nie rozumiałam. Dotychczasowe niezłe rozumienie zarysu z kontekstu też wychodziło mi słabo, więc czytałam raczej w tempie neandertalczyka (tak wiem, wszyscy wiemy, że neandertalczycy nie umieli czytać). 

Nie mogłam pozwolić sobie na przyjemność zakupienia audiobooka (poszłoby szybciej i mniej boleśnie), ponieważ z jakiś przyczyn wydawca zabronił sprzedaży wersji do odsłuchu w naszym kraju. Nie po raz pierwszy zresztą. Gdybym miała wymienić listę książek, które u nas są niedostępne, wyszłaby z niej kolejna książka. 

czwartek, 7 czerwca 2018

Terese Marie Mailhot: Heart Berries



Długo zastanawiałam się, czy zmienić schemat recenzowania książek polecanych w grupie czytelniczej Our Shared Shelf, czy raczej pozostać przy starym. Dotychczas recenzje pojawiały się w kolejności, w jakiej książki były polecane na Goodreads, ale ostatecznie podjęłam decyzję o wprowadzeniu małej zmiany. Tego typu zabieg pozwoli mi skupić się na pozycjach, które uważam za godne polecenia bardziej niż tych, których najchętniej wcale bym nie kończyła (uwierzcie mi, zdarzają się i takie). 

Dziś przychodzę do Was z recenzją pamiętnika autorstwa Teresy Marie Mailhot: Heart Berries.

niedziela, 3 czerwca 2018

WŁOSY: MAJ '18

 

Cześć!

Jak sobie pomyślę, że minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu, który... również był o włosach, zaczynam się zastanawiać nad sensem tego bloga (xd). Może powinnam od razu przerzucić się na instablogging i porzucić formę piśmienniczą na rzecz ig stories i snapchata? Wiecie, trzeba iść z czasem, a z tego, co udało mi się zaobserwować, obecnie większość blogerów i blogerek udziela się głównie na w/w mediach społecznościowych. Nagrać krótki filmik, wrzucić w sieć & et voilà! To dopiero życie. 

środa, 2 maja 2018

WŁOSY: KWIECIEŃ '18


 


Cześć kochani!

Kolejny miesiąc za nami! Nie rozkręciłam się zbytnio z wpisami na blogu, ale za to cały czas rozpieszczałam Was za pośrednictwem instagrama. Nie doszukujcie się powodów zmniejszonej ilości postów w braku czasu, czy tym podobnym. Już dawno podjęłam decyzję o ograniczeniu publikowanej ilości notek, z najprostszego powodu: nie zamierzam pisać o rzeczach błahych, bądź poruszać tematy, które przez innych blogerów lub blogerki zostały już poruszone. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania, najczęściej odpowiadam na nie na asku i taka forma aktywności jak na razie odpowiada mi najbardziej. Kiedy nowy tutorial na fryzurę? Tego też nie wiem. Na razie staram się skupić na rzeczach ważnych, czyli na nauce. Do obrony zostały niecałe dwa miesiące, o zgrozo. Nie przedłużając jednak, przejdźmy do kwietniowego podsumowania pielęgnacji!


piątek, 13 kwietnia 2018

{ s h i f t } Clean Beauty

Mimo, że piszę tego bloga już od sześciu lat, tak naprawdę o pełnej i świadomej pielęgnacji możemy mówić od stycznia. Do czasu, aż podjęłam decyzję o shifcie (przejściu ze stosowania przypadkowych kosmetyków do inwestowanie w te, których skład znam w 100%), błądziłam po omacku. Często dopiero po recenzji danego kosmetyku i dogłębnej analizie publikowanej przy każdym tego typu wpisie, orientowałam się, że kosmetyk, który kładłam na swoje włosy, ciało, czy twarz, tak naprawdę wcale nie miał "dobrych" składników. Byłam najprościej ujmując królikiem doświadczalnym na własne życzenie.

W dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z Wami aplikacją, która znacznie ułatwia mi poszukiwanie "pożądanych" kosmetyków. 



poniedziałek, 2 kwietnia 2018

WŁOSY: MARZEC '18

 

Cześć kochani!

Szczerze powiedziawszy jestem zaskoczona tym, jak szybko minął marzec! Nawał obowiązków i gorąca atmosfera na Uczelni sprawiły, że nie miałam praktycznie czasu na napisanie jakiegokolwiek innego wpisu niż zeszłomiesięczna aktualizacja. Dziś po pewnej (mam nadzieję, że widocznej) zmianie, powracam do Was z kolejnym już, marcowym podsumowaniem pielęgnacji herów! Zapraszam do czytania!

poniedziałek, 5 marca 2018

WŁOSY: LUTY '18

 

Cześć kochani!

Pamiętacie, jak w lutym pisałam o konieczności odwiedzenia fryzjera i wyrównania końcówek? Oczywiście na pisaniu i narzekaniu się skończyło - u żadnego fryzjera nie byłam (totalny brak czasu). Ponadto ostatnie mrozy skutecznie zniechęciły mnie do jakiegokolwiek wychodzenia z domu, a hery "lądowały" w warkoczu, opatrzone dodatkową warstwą ochronnych olejków. 

piątek, 23 lutego 2018

{ d e n k o } JOICO CLINISCALP


Cześć kochani!
Pamiętacie czerwiec 2015, kiedy to po poważnym zabiegu prostowania przegrody nosowej cierpiałam katusze rekonwalescencji? To właśnie wtedy przedstawiciele marki Joico postanowili podarować mi zestaw kosmetyków ratujący skórę głowy przed nadmiernym wypadaniem włosów. Nie była to współpraca podjęta na zasadzie barteru (marki wysyłają blogerkom produkt w zamian za recenzję), tylko zwykły ludzki gest niezobowiązujący do niczego. Gest, którego chyba nigdy nie zapomnę. 

czwartek, 22 lutego 2018

Naomi Wolf: The Beauty Myth (Mit Urody)


Książka, o której dziś napiszę to "Mit Urody" autorstwa Naomi Wolf. Jest to pozycja niestety wciąż mało znana w Polsce, która zasługuje na znacznie więcej uwagi. W niektórych krajach (na przykład w USA) można jej przypisać zasługę wstrząśnięcia opinią publiczną poprzez jawne wskazanie ...

The book I’m going to write about is ‘The Beauty Myth’ by Naomi Wolf. Unfortunately, this piece is still not very well-known in Poland; however, it deserves a lot more attention. In some countries (e.g. in the USA) it has shaken up the public eye by an outright indication of…

wtorek, 20 lutego 2018

{ d e n k o } KLORANE

 
Cześć kochani!
Jak pewnie zauważyliście, publikuję ostatnimi czasy sporo recenzji. Jest tak, ponieważ postanowiłam w końcu zrobić porządek ze wszystkimi zalegającymi pudełeczkami / buteleczkami / tubkami po kosmetykach, które trzymam w szufladzie pod łóżkiem z myślą o napisaniu kiedyś recenzji. To kiedyś odkładałam na później przez tak długi okres czasu, że sama szuflada wygląda jak jakiś wielki magazyn opakowań wielokrotnego użytku! ;p Na pewno znacie KLORANE - francuską markę kosmetyków powstałą w 1966 roku z inicjatywy Pierra Fabre. KLORANE oferuje dermokosmetyki do pielęgnacji włosów i skóry głowy, kierując się filozofią, że na każdy problem istnieje rozwiązanie w postaci odpowiedniej rośliny. 

Dzisiaj chciałabym zrecenzować balsam do włosów na bazie masła mangowego. Doskonale sprawdza się w przypadku włosów suchych, odżywiając je i ułatwiając rozczesywanie. 

czwartek, 15 lutego 2018

{ d e n k o } JANTAR

 

Cześć kochani!

Miałam dzisiaj sprzątać sypialnię, ale poza lekkim odświeżeniem aranżacji na półce z perfumami (ig stories - klik), nie miałam ochoty dosłownie na nic. Chyba jako jedyna z nielicznych studentów nie przepadam za przerwami międzysemestralnymi, a to dlatego, że kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić! 

środa, 14 lutego 2018

{ d e n k o } KEVIN.MURPHY



Cześć kochani!

Częstotliwość publikacji na blogu może ostatnimi czasy wydawać się zaskakująca, jednakże czego nie robi się dla ukochanych czytelników, zwłaszcza w trakcie przerwy międzysemestralnej ;) W dzisiejszym denku zrecenzuję dla Was moje ukochane produkty do pielęgnacji włosów blond: szampon ANGEL.WASH & odżywkę BLONDE.ANGEL KEVIN.MURPHY!

wtorek, 13 lutego 2018

{ d e n k o } NIVEA & L'BIOTICA

 

Cześć kochani!

Miałam publikować to denko jutro, ale w instagramowej ankiecie prawie wszyscy opowiedzieli się za dzisiejszym wieczorem, więc... oto jestem! Mam dla Was dwa fantastyczne produkty, na które skusiłam się między innymi z myślą o swoich blond włosach... Gotowi?

poniedziałek, 12 lutego 2018

WŁOSY: STYCZEŃ '18

 

Cześć kochani!

Witam serdecznie w dłuugo wyczekiwanej i obiecywanej przynajmniej od tygodnia aktualizacji  dot. pielęgnacji włosów! Ostatnio coraz trudniej znaleźć mi czas na pogodzenie wszystkich rzeczy, w tym prowadzenie bloga, ale staram się pozostać aktywna na instagramie, do którego obserwacji serdecznie Was zachęcam :) Jak wyglądała moja pielęgnacja w styczniu?


piątek, 12 stycznia 2018

Margaret Atwood: The Handmaid's Tale


Recenzję "Opowieści Podręcznej" publikuję dziś nie bez powodu. Możecie traktować ją jako swego rodzaju odpowiedź na najświeższe wydarzenia związane z akceptacją projektu zaostrzającego ustawy dot. aborcji. Przestrogę dla tych, którzy bezkrytycznie podchodzą do zapadających decyzji. Życie pod kloszem twardych przekonań i w przekonaniu o własnej nieomylności w pewnym momencie przynosi fatalne skutki. Jesteśmy obecnie naocznymi świadkami tego typu skutków, a dowodem na to jest chociażby fakt, jak łatwo jest nam odgórnie decydować o cudzym życiu, wyborach, przyszłości, czy też cudzym ciele


niedziela, 7 stycznia 2018

WŁOSY: GRUDZIEŃ '17

 

Cześć kochani!

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jakim cudem umknęła mi listopadowa aktualizacja włosów (powinnam była ją opublikować początkiem grudnia). Brak update sprawił, że na asku (jak i w prywatnych wiadomościach na instagramie), pojawiało się coraz to więcej (zaskakujących zresztą) pytań o to, jak długie są moje włosy. W grudniu mogliście je zobaczyć... w notce z propozycjami fryzur Świątecznych i tutorialu na warkocz holenderski. Przejdźmy do podsumowania!

czwartek, 4 stycznia 2018

HELLO WIND CARE by tetesept { recenzja & rozdanie }

 

Cześć kochani!

Chciałabym podzielić się z Wami (w przenośni i dosłownie) kosmetykiem, który spokojnie mogłabym nazwać swoim osobistym odkryciem 2017 roku. Kosmetykiem, który przepięknie pachnie, jest niezwykle wydajny, wegański, a co najlepsze - mimo tego, że został stworzony jako żel pod prysznic, d o s k o n a l e sprawdza się również jako żel do twarzy. Problematycznej, takiej jak moja. Serdecznie zapraszam do czytania.