piątek, 12 stycznia 2018

Margaret Atwood: The Handmaid's Tale


Recenzję "Opowieści Podręcznej" publikuję dziś nie bez powodu. Możecie traktować ją jako swego rodzaju odpowiedź na najświeższe wydarzenia związane z akceptacją projektu zaostrzającego ustawy dot. aborcji. Przestrogę dla tych, którzy bezkrytycznie podchodzą do zapadających decyzji. Życie pod kloszem twardych przekonań i w przekonaniu o własnej nieomylności w pewnym momencie przynosi fatalne skutki. Jesteśmy obecnie naocznymi świadkami tego typu skutków, a dowodem na to jest chociażby fakt, jak łatwo jest nam odgórnie decydować o cudzym życiu, wyborach, przyszłości, czy też cudzym ciele

"(...) Historia ta [Opowieści Podręcznej] ma swoje odbicie przede wszystkim w wydarzeniach mających miejsce w Ameryce i niestety w różnych innych miejscach na świecie, gdzie wciąż obecne są głosy na temat tego, że kobiety nie powinny w pełni decydować o swoim ciele. Dla mnie jest to jednoczesny krok na przód i krok w tył. Musimy być gotowi do walki w momencie, kiedy ludzie próbują zrobić krok w tył. Niestety nie możemy brać niczego, co posiadamy obecnie, za pewnik. Ta książka w fantastyczny sposób ukazuje aktualne problemy, o których mówiono już w przeszłości. Historia toczy się kołem i nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że pewne aspekty wolności są nam odbierane. Powoli, powoli, sukcesywnie do momentu, w którym nie dowierzasz własnym oczom i nie wiesz, jak do tego doszło. Myślisz wówczas „łał, nie powinienem/nie powinnam nigdy do tego dopuścić.” EW

"(...) Włoszki mają wybór. W tym tygodniu po raz kolejny byłam świadkiem zabiegów aborcji na życzenie, która jest tu legalna do końca 12. tygodnia ciąży i w pełni refundowana. Nie, nie wyglądała jak na plakatach, które widziałam na polskich ulicach. Ginekolodzy w tym, przecież również katolickim, kraju są oburzeni słysząc, że w Polsce kobiety są ubezwłasnowolnione. Dla nich prawo do własnego ciała i życia jest czymś oczywistym. (...) Bardzo cenię komentarze osób, które mają nieco odmienne ode mnie zdanie, ale nie dają sobie monopolu na tworzenie definicji sumienia, empatii czy etyki. Szczególnie cieszyły mnie wiadomości katolików, którzy nie uważają, że religia daje im prawo do układania życia innym. Kościół na świecie się zmienia, co widać po papieżu Franciszku, co widać często po moich wierzących rówieśnikach, ale niestety niekoniecznie widać po polskich księżach. Wy jesteście zmianą, do Was to należy." EB

Opowieść, którą chcę Wam polecić, wybiega wyobrażeniami w przyszłość. Mimo to, problemy jakie porusza, i którym stawiają (lub mogą w niedalekiej przyszłości) stawić czoła kobiety, wydają się zadziwiająco aktualne we współczesnym świecie, a przynajmniej w pewnym stopniu. Powrót do wartości tradycyjnych następuje w momencie, gdy świat zostaje opanowany przez swobodny dostęp do antykoncepcji. Ku uciesze tradycjonalistów, większość kobiet ponownie zostaje zmuszona do pełnienia domowych ról, a niezamężne, młode i (cenne dla społeczeństwa przez swoją płodność jednostki), zostają zmuszone do bycia Podręcznymi. Książka przedstawia jedną z najbardziej ponurych wizji przyszłego świata. Wyobraźcie sobie, że możecie opuszczać swój dom tylko raz dziennie (aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo kobietom nie można już czytać). W czasach malejącego przyrostu naturalnego, wartość kobiety zostaje zredukowana do minimum, a jakąkolwiek w panującym świecie mają już tylko ciężarne. Należycie do grupy seksualnych niewolnic, których jedynym zadaniem jest rodzenie zdrowych dzieci. Nie macie żadnych możliwości decydowania o własnym ciele, życiu.

Kolejną przerażającą rzeczą, jaką da się odczuć podczas czytania Opowieści Podręcznej jest jej spokojny, wyważony ton. Jak możemy przeczytać w recenzji Bartosza Szczyżańskiego:
Atwood bardzo rzadko sięga po brutalne sceny, nawet na chwilę nie staje się wulgarna. Obraz przemocy z jej powieści porusza szczególnie, bo przypomina o tym, że nie zawsze łączy się ona z krwią czy nawet osobistym kontaktem napastnika i ofiary – może być także częścią systemu, którego choroba nie tylko paczy ludzkie podzespoły, ale krzywi ich moralną perspektywę na tyle, że nie widzą w swoim postępowaniu nic złego. Zło tymczasem okazuje się rozproszone, ale wszechobecne: niszczona dzień po dniu kobieta nie ma gdzie szukać pomocy, a swoją sytuację poprawić może – hipotetycznie – jedynie poprzez odrzucenie ostatnich ideałów, które pozwalają jej wierzyć w to, iż w ogóle jest człowiekiem.
Ortodoksyjność, sztuczność, powtarzalność zachowania, obłuda, dewocja, uprzedmiotowienie kobiet, zacofanie, zobojętnienie, milczenie będące przyzwoleniem na nienawiść. To wszystko jest tak aktualne i wymaga zwracania na siebie uwagi. Wykreowany przez Atwood świat, momentami aż za bardzo łączy jego absurdy z religijnym fanatyzmem. Republika Gileadzka, w której żyje główna bohaterka to przerażające miejsce, gdzie na ulicach znajdziecie modlitewne automaty, a nieopodal, na murach cmentarza wiszące zwłoki lekarzy, naukowców i innych "wrogów systemu". Czy tego typu szokujące momentami kontrasty czemuś służą? Owszem: pokazują, do czego może doprowadzić łączenie polityki z religijną ideologią.

Zakończenie książki pozostaje otwarte. To jeden z wielu powodów, przez które pozycja ta otrzymuje gorszą ocenę, niż na jaką w rzeczywistości zasługuje. W dzisiejszych czasach widz / czytelnik, nieustannie potrzebuje wrażeń. Mamy wysokie oczekiwania wobec literatury, która z jakiegoś powodu odnosi sukces. To właśnie dlatego prostota formy, przemilczenie szczegółów, czy zasiewanie ciekawości bez udzielenia odpowiedzi, dla niektórych bywa wręcz irytujące i rażące. Stąd głosy o niewykorzystanym potencjale, pójściu na skróty i potraktowaniu wizji autorki po macoszemu. Dlaczego z jednej strony szukamy mocnych bodźców i zaskakujących zwrotów akcji, a z drugiej pozostajemy obojętni wobec zmian odzierających ludzkość z człowieczeństwa, godności i honoru? Zmian pozwalających na to, aby wartości takie jak wiara przybierały swoją najbardziej patologiczną postać?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz