poniedziałek, 5 marca 2018

WŁOSY: LUTY '18

 

Cześć kochani!

Pamiętacie, jak w lutym pisałam o konieczności odwiedzenia fryzjera i wyrównania końcówek? Oczywiście na pisaniu i narzekaniu się skończyło - u żadnego fryzjera nie byłam (totalny brak czasu). Ponadto ostatnie mrozy skutecznie zniechęciły mnie do jakiegokolwiek wychodzenia z domu, a hery "lądowały" w warkoczu, opatrzone dodatkową warstwą ochronnych olejków. 

Wielu z nas narzeka na przesuszenie herów latem, ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak szkodliwe dla naszych włosów mogą być zima i towarzyszące jej mrozy? Zimne i suche powietrze (a takie dokładnie doskwiera nam na zewnątrz), może nieznacznie przyczynić się do odchylenia łusek włosów, a co za tym idzie - utraty wilgoci. Efekt? Widocznie przesuszone włosy! 

Na osłabienie kondycji naszych pięknych pukli, wpływają nie tylko mroźne powietrze ale i wiatr. Nie zabezpieczając włosów przed szkodliwymi czynnikami środowiska, dosłownie wystawiamy się na powstawanie niechcianych kołtunów i uszkodzeń. Szczotkowanie i rozczesywanie poplątanych włosów tuż po wejściu do ciepłego pomieszczenia to kolejny krok ku pękaniu i rozdwajaniu się końcówek. Włosy tracą blask - i w przypadku, kiedy są farbowane - kolor. Plus elektryzowanie się. Kto tego nie przeżył niech pierwszy rzuci kamień.

Jak temu wszystkiemu zapobiec?

Skoro już wymieniłam najczęściej spotykane #włosowe problemy podczas obecnie panującej pogody i syberyjskich mrozów, oto trzy proste kroki, o których staram się nie zapominać: 

Krok 1: NAWILŻANIE/ODŻYWIANIE.

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie możecie zrobić dla swoich włosów tej zimy, jest zapewnienie im dodatkowej dawki składników odżywczych i nawilżenia. Posiadając włosy z tendencją do pękających i rozdwajających się końcówek, o tej porze roku powinniśmy przestawić się na delikatne szampony i odżywki bez spłukiwania. Mniej agresywny szampon zachowa naturalne sebum wytwarzane przez skórę głowy, które nie tylko nawilża włosy, ale i utrzymuje je w lepszej kondycji. 

Krok 2: (W MIARĘ MOŻLIWOŚCI) REGULARNE PODCINANIE WŁOSÓW.

Tutaj niestety nie mogę pochwalić się systematycznością. 

Spójrzmy prawdzie w oczy: rozdwojone końce to naturalna kolej rzeczy. Nie ważne jak bardzo dbamy o włosy, prędzej czy później podwójne końcówki ujrzą światło dzienne. Właśnie w tym momencie podcięcie herów przyczyni się do ogólnej poprawy ich wyglądu. Zazwyczaj włosy powinny być podcinane co sześć do ośmiu tygodni, ale podczas miesięcy zimowych zaleca się podcinanie ich co 6 tygodni

Krok 3: MINI-ODŻYWKI POD RĘKĄ.

Malutka buteleczka podręcznego olejku może okazać się zbawieniem. Osobiście przed wyjściem na mrozy, zabezpieczam włosy trzema kropelkami ulubionego oleju. Pamiętajcie, aby oprócz zabezpieczania włosów, dodatkowo zabezpieczyć opakowanie. Wylany olejek w torbie to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy. Najlepiej przechowywać buteleczkę w mini-kosmetyczce na zamek błyskawiczny. Ja swoje mam po podróżnych wersjach kosmetyków, ale wydaje mi się, że bez problemu znajdziecie je w pierwszej lepszej drogerii.

 
Jak wyglądała moja pielęgnacja włosów w lutym?

MYCIE:
- equilibra - szampon aloesowy 
- Marc Anthony - szampon z olejem kokosowym & masłem shea
- HASK, ARGAN OIL from Morocco, szampon wzbogacony o olej arganowy

ODŻYWIANIE:
- ANWEN 'Kiełki pszenicy i Kakao' - maska do włosów wysokoporowatych
Tradycyjny syberyjski balsam odżywczy nr 2 brzozowy propolis - regenerujący (Babuszki Agafii)
- Kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym - skoncentrowana maska wzmacniająca ziaja
- BOTANICALS FRESH CARE - Safflower RICH INFUSION - maska L'oreal Paris

DODATKOWO:
- balsam odbudowujący BIOVAX Opuntia Oil & Mango 
- olej werbena ANWEN
- olej grejpfrutowy ALCHEMY OILS

zdjęcie bez flesza

Jak tam włosiska? Dzielnie trzymają się podczas mrozów, czy lepiej nie mówić? 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz