niedziela, 22 maja 2016

Caitlin Moran: Jak być kobietą?



To trochę dziwne, że 22-letnia dziewczyna dzierży w dłoni angielskojęzyczną książkę z tym oto tytułem (How To Be a Woman). Przy okazji obnosząc się samym faktem posiadania takowej pozycji w sposób, jakby niewiedza na temat tego jak być kobietą była co najmniej godna podziwu. Mimo to przez ostatnie kilka dni (jak nie tydzień), z bestsellerem Caitlin Moran nie rozstawałam się na krok. Czytałam ją na uczelni, w komunikacji miejskiej, w domu i na przystankach autobusowych. Tętniąc przy tym nieukrywanym zachwytem i wybuchając śmiechem co kilka zdań. Znając mnie i życie - nie był to normalny widok, ale co poradzić - Caitlin Moran to kobieta, którą z miejsca przyjęłabym do rodziny. Podobnie zresztą jak mistrzynię satyry słownej - Ellen Degeneres, ale o tym kiedy indziej.


Kiedy postanowiłam zaznaczyć najlepsze momenty w książce, kolorowych kartek już po kilku godzinach zaczęło mi najzwyczajniej w świecie brakować. Nie sztuką jest zakreślić wszystkie strony odblaskowym, zielonym markerem.  Sztuką jest zrobić z książki kolorowego pawia.

Wracając jednak do HTBAW... Jeśli lubicie cięty język, nietuzinkowość, odwagę i mówiąc delikatnie - odważną wersję feminizmu - z miejsca pokochacie Moran. Opowiadając najzabawniejsze momenty ze swojego życia, z którymi chwilami nie sposób się nie utożsamić, autorka w perfekcyjny sposób wprowadza nas, kobiety w świat, który dotąd (celowo lub mniej) dla własnej wygody wypierałyśmy z własnej świadomości. Niepotrzebnie zresztą! Bowiem o rzeczach, których doświadczyła moja nowa guru t r z e b a MÓWIĆ G Ł OŚ N O i wy-ra-źnie. Najlepiej z przytupem. Spytacie: ale o czym mówić? A o rzeczach, które celowo zaznaczyłam sobie w książce na rzecz dzisiejszej recenzji opiewanej subiektywnym zachwytem... Drogie kobietki, dziewczęta i mężczyźni (jakimś cudem czytający tego bloga). Nie bójmy się mówić o...

D Y L E M A C  I E • D E P I LA C J I 

Nazwałam ten problem tak jak wyżej, ponieważ tematyka depilacji poruszana w książce nie dotyczy tylko i wyłącznie najbardziej rozpowszechnionej depilacji brazylijskiej. Mamy tu rozbudowany esej sięgający zamierzchłych czasów, kiedy to autorka borykała się ze swoimi pierwszymi podchodami ku usunięciu niechcianych włosów. Jakby tego było mało, Caitlin przedstawia nam swoje ciekawe spojrzenie z perspektywy feministki i wyjaśnia dlaczego ... kolokwialnie mówiąc WARTO od czasu do czasu wyHODOWAĆ BOBRA. Albo boberka -  w zależności od preferencji. Nie będę Wam zdradzała szczegółów, sami przeczytacie dlaczego.

P O R N O G R A F I I 

Temacie poruszanym przez kobietę niebojącą się wyrazić swojego niepochlebnego zdania na temat dostarczanych zachodniemu światu przekazów. Temacie poruszanym przez kobietę, która w jasny i otwarty sposób mówi, czego tak naprawdę brakuje jej w pornografii, krok po kroku obnażając jej ordynarną groteskowość i zaburzanie realnego wyobrażenia o seksie.

F E M I N I Z M I E

Mam na myśli tym feminizmie. Nie feminizmie, który zgarnął tryliard niepochlebnych skojarzeń z byciem osobą w mniejszym lub większym stopniu (cokolwiek, to znaczy) nieatrakcyjną, niekończącą się agresją wobec mężczyzn. 

S  E K S I Z M I E,

Który niestety, w dzisiejszych czasach nie jest już tak oczywisty jak chociażby w ubiegłej dekadzie. Moran porównuje seksizm do Meryl Streep pojawiającej się w filmach. Czasami nie rozpoznajesz jej na pierwszy rzut oka. Możesz przesiedzieć w kinie nawet 20 minut, podziwiając dinozaury, walki w kosmosie i męskie klaty  żołnierzy zanim do Ciebie dotrze, że pod niepozorną peruką i ogromnymi okularami skrywa się znajoma twarz. MERYL. Podobnie w życiu: możesz wyjść z imprezy, zdążyć na autobus powrotny, zmyć makijaż, spędzić 20 minut przy książce "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", zgasić światło, by po kolejnych 20 minutach znów je zapalić i przeanalizować wewnętrzny komunikat, który właśnie do Ciebie dotarł. DZIŚ BYŁAM OFIARĄ SEKSIZMU. pomyślisz. TO - BYŁ - SEKSIZM. KIEDY TEN FACET W POCZEKALNI ZWRÓCIŁ SIĘ DO MNIE PER CYCUSZKU. TAK WŁAŚNIE. TO NIE BYŁO SŁODKIE PRZEJĘZYCZENIE MOJEGO IMIENIA.

Jak wspominałam wyżej, współczesny seksizm jest o wiele bardziej wysublimowany niż pogwizd świstaka, na który wysilają się głównie robotnicy malujący elewację Twojego bloku. Dziś jesteśmy narażone na swego rodzaju sarkastyczny seksizm. To przykładowo nieszkodliwy komentarz w stylu: kochanie zrób nam lepiej kanapkę z szarmanckim śmiechem, któremu również (bo tak wypada), chcąc nie chcąc, wtórujesz.

Ś M I E R C I

Tak właśnie. O śmierci. O śmierci, której oznaki widzimy na własnych twarzach każdego dnia. Wiele kobiet stara się za wszelką cenę opóźnić ten proces, robiąc ze swoich ciał karykaturalną wersję siebie, przy drobnej na pozór i nieszkodliwej otoczeniu, ingerencji chirurga plastycznego. To właśnie Caitlin utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie warto. Że warto starzeć się z godnością i akceptacją tego, czego każdego dnia sami doświadczamy. Powolnej śmierci, która jest bliżej z każdym dniem naszego życia.

Warto otwarcie mówić o aborcji, otyłości, zaburzeniach odżywiania, samoakceptacji, miłości, religii, wierze. Gdybym miała wymienić wszystkie aspekty, które Caitlin poruszyła w swojej autobiografii, prawdopodobnie zabrakłoby mi nocy.

Gorąco polecam Wam tę książkę. Jest napisana przystępnym językiem, możliwym do zrozumienia nawet dla przeciętnie posługujących się angielskim czytelników. Bez wątpienia wzbogaci Wasze życiowe doświadczenie i stanie się źródłem odpowiedzi na nurtujące i jakże często pomijane przez kobiety z naszego otoczenia pytania. Pozwólcie, że odpowiedź na pytanie "jak być kobietą?", zamieszczoną na łamach bestsellera Moran zachowam dla siebie. Nikt nie lubi spoilerów, prawda?

Fotografie wykorzystane w dzisiejszym wpisie pochodzą z Instagrama OurSharedShelf

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz