poniedziałek, 19 listopada 2018

Dlaczego warto być Książkową Wróżką (a dlaczego nie)?



Nie ukrywam, trochę się ociągałam z napisaniem tego wpisu. Trochę tj. nieco ponad rok, ponieważ do grona Wróżek dołączyłam... w sierpniu 2017 roku. Na początku była euforia, później też była euforia, a potem... no właśnie. Co było potem? I dlaczego w tytule wpisu zasugerowałam, że nie warto być Książkową Wróżką?


Stop, hola hola! Zacznijmy od początku. O co chodzi? Ha, fascynujące, wiedziałam, że zapytasz. Pewnie zdarzało Ci się widywać miejskie biblioteczki książkowe, w których ludzie zostawiają swoje książki? Tak, tak, mam na myśli te szklane budki będące uosobieniem ludzkiego altruizmu i bezinteresowności. 

Książkowe Wróżki... 

Możesz znaleźć na całym świecie, może być to ktokolwiek. Łączy je miłość do czytania i pragnienie dzielenia się innymi! Obecnie, aktywnie działające wróżki pochodzą z ponad 100 krajów, od Nowej Zelandii po Zjednoczone Emiraty Arabskie. Są też i takie, które od czasu do czasu chowają książki na terenie Polski (miasta, w których były widziane to m.in.: Jelenia Góra, Poznań, Warszawa, Częstochowa, Lublin, Wrocław, Wałbrzych, Gliwice, Piła, Kraków, Tarnobrzeg). Wszystko po to, aby szczęśliwcy mogli znaleźć książkę, z założenia ją przeczytać i zostawić w wybranym przez siebie miejscu – dzięki temu słowo pisane trafi do kolejnych czytelników. Dołączyć może każdy. Wystarczą chęci.


Aby stać się Książkową Wróżką w swoim mieście, jedyne co musisz zrobić to zamówić naklejki na stronie ibelieveinbookfairies.com lub wysłać książki, którymi chciałabyś/chciałbyś się podzielić oficjalnej polskiej wróżce. Jak sama zaznacza, książki trafią w dobre ręce, a same wróżki doskonale wiedzą co zrobić, aby rozpocząć całkiem nowy, wróżkowy rozdział pozycji, które prześlesz.

W asortymencie oficjalnego sklepu The Book Fairies znajdziesz wstążki, dzięki którym dodatkowo ozdobisz książkę dla przyszłego właściciela (i z pewnością przykujesz wzrok niejednego przechodnia. Kto nie przepada bowiem za prezentami?) Na oficjalnej stronie The Book Fairies możesz również zamówić specjalny zestaw Książkowej Wróżki (10 naklejek, 5 zakładek i 5 wstążek). Bez względu na to, ile rzeczy zamówisz, koszty przesyłki są darmowe. 

Sam pomysł jest naprawdę piękny i odrobinę szalony. Zostawianie książek dla innych. Przekazując je następnej osobie i zachęcając do tej bezinteresownej czynności, dajesz książkom nowe życie. I nie chodzi tu o zostawianie literatury w przypadkowych miejscach. Cała idea polega na poszukiwaniu wyjątkowych miejsc - starannie wybieranych w taki sposób, aby nikt nie zauważył momentu pozostawienia książki i jednocześnie tak, aby była w zasięgu oka potencjalnego znalazcy. Książkowe wróżki często noszą przy sobie duże worki książek a ich znakiem rozpoznawczym są zielone naklejki i dodatki. 

Bycie Wróżką to swego rodzaju sposób życia. Możesz oddać jedną książkę, która z jakiegoś powodu wywarła na Tobie ogromne wrażenie, lub oddać każdą przeczytaną przez siebie pozycję. Osobiście myślałam nad wybraniem drugiej opcji, ale sceptycyzm odnośnie polskiego czytelnika wygrał.

Bycie Książkową Wróżką nie jest łatwe. Po pierwsze, odnoszę wrażenie, że sam pomysł wciąż wzbudza podejrzane miny i zaskoczenie. Często kończy się tak, że znalazca ani myśli o poinformowaniu o znalezieniu danej książki, po prostu ją bierze. To takie polskie - brać i nie dać nic w zamian. Spotykałam się z przypadkami osób, które autentycznie próbowały ODSPRZEDAĆ zostawioną przeze mnie lekturę za pośrednictwem Allegro - po czym się zorientowałam? A no po naklejce - charakterystycznej zielonej naklejce Książkowych Wróżek, którą sama ozdobiłam okładkę. Statystyki mówią same za siebie. W 2016 roku ponad 60 proc. Polaków nie przeczytało ani JEDNEJ książki. To chyba wyjaśnia, dlaczego tak wiele tytułów ukrytych przez Wróżki po prostu zaginęło. U nas nie ma kultury czytania. Może nie tyle kultury czytania, co czytania dobrych książek

Rynek wydawniczy ma się dobrze. Co rusz widzimy nowe wydawnictwa, niemal każdego dnia wychodzi nowa książka. Instagram aż pęka w szwach od nałogowych moli książkowych dumnie prezentujących swoje ociekające nowymi pozycjami biblioteczki. Nie musisz iść do księgarni czy biblioteki - książki znajdziesz w Biedrze, Polomarkecie czy Lidlu. Napisać książkę może każdy, nawet ja. Okej, ale czy takie książki... wpływają na Twój światopogląd? Czy może są stertą grafomańskich zdań, które zamiast wskazać, oddalają Cię od dostrzeżenia rzeczy, których nie dostrzegasz? 

Odnoszę wrażenie, że zdecydowana większość książek czytanych przez Polaków nie różni się niczym od masówki proponowanej w telewizji. Masówki, która zamiast rozszerzać sposób widzenia świata, ogranicza go do jednego konkretnego wycinka. Nie mówię, że należy sobie odmawiać i unikać takich książek, mnie samej zdarzało się czytać to, co akurat dobrze sprzedawało się w danym momencie, ale... Skąd ta niechęć do ambitniejszych książek? Z jednej strony dbamy o zbilansowaną dietę, w dobie Internetu coraz łatwiej poruszać nam się w świecie konsumenckim i wybierać dla siebie to, co najlepsze, a jednak to, czym karmimy umysł zostaje... w tyle?

Jak znaleźć dobrą książkę?

Nie jest to łatwe. Sama odnoszę wrażenie, że błądzę w świecie czytelniczym niczym kocię we mgle. Tego jest za dużo. I chociaż staram się nie sugerować listami bestsellerów danej księgarni, wytrwałe czytanie klasyków bywa na dłuższą metę męczące. Emocje przeżywane podczas lektury są najlepszym wyznacznikiem jakości danej książki, a jedyne co ostatnio czuję podczas czytania to przysłowiowy Weltschmerz. Zresztą, może to nie w książkach tkwi problem, a we mnie - to samo dzieje się w przypadku 90% filmów, które oglądam i muzyki, której słucham. 

Do jakich czytelników należysz? Do tych, którzy wybierają lekturę trudniejszą, czy może zwolenników książki, którą można pochłonąć w jedną noc? Co sądzisz o samej idei Wróżek? Wolisz chomikować książki i dokupywać coraz to nowsze regały, czy może pomysł dzielenia się z innymi dosłownie skradł Ci serce?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz