wtorek, 18 grudnia 2018

Dlaczego zawsze kupuję odżywkę WELEDA, mimo, że wcale jej nie lubię?

 
Hoho, dzisiaj pojedziemy z koksem. Zamierzam zrecenzować odżywkę, której nienawidzę i którą mimo wszystko ciągle, nałogowo kupuję. Ciekawi Cię dlaczego? Zapraszam do czytania.

Nie ma nic bardziej triggerującego niż używanie kosmetyku, którego nienawidzisz. Nie podoba Ci się jego zapach, konsystencja, tuba, cena, wszystko. A mimo to wciąż go kupujesz. Nie jest to normalne, prawdopodobnie myślisz, że stoi za tym jakiś włosomaniaczy spisek bądź metoda, która winna odmienić Ci życie po przeczytaniu tego wpisu? Otóż nie. Rozczaruję Cię. Nie ma żadnego haka. Nie lubię tej odżywki i mimo to nadal jej używam. Jak? Dlaczego?

 
Bo pomimo tego, że moje włosy zdają się jej nienawidzić, to po jej użyciu przy metodzie omo i tak wydają się jakieś takie... Zdrowsze? Tak, to właściwe słowo. Są zdrowsze. 

Słowem wstępu: Szampon z tej samej serii recenzowałam już wcześniej, jednakże wpis z recenzją z niewiadomych przyczyn tkwi w wersjach roboczych, czekających na ponowne przejrzenie (uwierzcie mi, jest ich mnóstwo tylko... czasu jak nie było tak nie ma). I wydaje mi się, że w przeciwieństwie do odżywki, szampon lubię. 

Odżywka zawiera ekstrakt z organicznego owsa, który ma chroni włosy przed łamaniem i rozdwajaniem się. Ekstrakt z malwy białej ma zapewnić intensywne nawilżenie, a organiczny olej z jojoba wygładza powierzchnię włosa. Organiczny olej kokosowy pozostawia włosy miękkie i błyszczące. Delikatny zapach kwiatu mimozy i fasoli tonka pochodzą z czystych olejków eterycznych. Produkt zawiera 89% składników organicznych. Czyli słabo, jak na moje wymagania.

Estetyka opakowania: No klasyczne. Trochę wiocha. Opakowanie jest źle zaprojektowane, wydobycie resztek produktu do najłatwiejszych nie należy przez niewłaściwe ciśnienie w tubie. Co z tego, że możesz nalać odrobinę wody i wstrząsnąć. Nagle, z oczekiwanej ilości odpowiadającej jednemu użyciu, po dolaniu wody robi się nowy produkt (naprawdę, nie żartuję - ostatnio dolałam wody, wstrząsnęłam i odżywki rozcieńczonej wodą zrobiło się ZA DUŻO; a jak pewnie wiecie, takiego rozcieńczonego produktu nie można zbyt długo trzymać w łazience, bo a: traci swoje właściwości, b: może się zepsuć).

Zapach: Apteczny, silnie ziołowy, może nawet miętowy?

Działanie: Odżywka ma d-z-i-w-n-ą konsystencję. Nie jest ona gładka jak u większości tego typu produktów. Nakładając ją na włosy odnoszę wrażenie, że nakładam jakiś pełen grudek jogurt, włosy nie stają się śliskie i podatne na rozczesywanie palcem - wręcz przeciwnie. Dziwnie matowe. Po chwili dopiero się zmiękczają. 

Skład: aqua, alcohol - alkohol, stosowany jako naturalny konserwant, może przesuszać i podrażniać, w kosmetykach aplikowanych na skórę głowy, pomaga przeniknąć substancjom wgłąb skóry, cetearyl alcohol - emolient, wygładzacz i zmiękczacz, behenyl alcohol - składnik konsystencjotwórczy, zagęstnik, ma również właściwości pielęgnacyjne, to emolient tłusty, natłuszcza, uelastycznia, wygładza; działa łagodząco, przeciwbólowo i przeciwobrzękowo, PCA glyceryl oleate - zastosowany w preparatach do pielęgnacji włosów tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje włosy; powstały film, wygładza powierzchnię włosów; nadaje połysk; substancja zwilżająca - ułatwia usuwanie zanieczyszczeń, glyceryl stearate citrate - ester gliceryny z kwasami cytrynowym i stearynowym, emulgator, glyceryl stearate - emolient tłusty, stosowany w stanie czystym może powodować zaskórniki; tworzy film na skórze/włosach, zapobiegając odparowywaniu wody (pośrednie działanie nawilżające); zmiękcza, wygładza kondycjonuje, avena sativa kernel extract - ekstrakt z ziarna owsa; zawiera saponiny (awenakozydy A i B oraz awenacynę), polifenole oraz tokoferol, czyli witaminę E, która jest silnym przeciwutleniaczem; antyoksydant (przeciwutleniacz), spowalnia procesy egzogennego starzenia się skóry, wywołane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym; wykazuje również działanie przeciwzapalne oraz łagodzi podrażnienia, dlatego stosowany jest w kosmetykach dla cery tłustej i trądzikowej, parfum, isoamyl laurate - poprawia rozsmarowywalność, pozostawia jedwabiste uczucie na włosach; emolient suchy, który zmniejsza lepkość kosmetyku; nabłyszcza, zmiękcza i wygładza włosy, cocos nucifera oil - olej z kokosa, bogaty w witaminę E, dobroczynne kwasy tłuszczowe, minerały, wygłasza uelastycznia włosy; ma stałą konsystencję, którą trzeba lekko podgrzać przed użyciem, simmondsia chinensis oil - olej jojoba, odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę i włosy; reguluje produkcję sebum, działa łagodząco na stany zapalne skóry; stosowany przy wypryskach skórnych, chondrus crispus extract - wyciąg z chrzęścicy kędzierzawej; zawiera karagen, prowitaminę A oraz sole mineralne; nawilża oraz zwiększa objętość, althaea officinalis extract - ekstrakt z korzenia prawoślazu, łagodzi podrażnienia, nawilża, przyśpiesza gojenie ran, regeneruje, xanthan gum - guma ksantanowa, polepsza konsystencję, citric acid – kwas cytrynowy, naturalny konserwant, regulator pH, arginine - arginina, aminokwas o działaniu nawilżającym, pobudzających wzrost włosów, hydrolyzed wheat protein - proteiny zbożowe to substancje odpowiedzialne za odżywienie, ogranicza podrażnienia spowodowane działaniem detergentów, limonene – limonen, imituje zapach skórki cytrynowej, może uczulać, linalool – linalol, imituje zapach konwalii, może uczulać, citronellol (substancja zapachowa), geraniol (substancja zapachowa), coumarin - kumaryna, środek zapachowy, stosowany między innymi w mydłach, perfumach, kumaryna została odkryta w ponad 80 gatunkach roślin.

Podsumowanie: Jedyne składniki, jakie mogłyby wzbudzić kontrowersje to alergenna kompozycja zapachowa. Zgodnie z zapewnieniami producenta, pochodzą one z czystych olejków eterycznych, co uważam za plus, jak najbardziej. Wniosek? Alergicy uważają, zwolennicy "czystych" kosmetyków podejmują świadome decyzje i kupują bądź nie ;). Zapach jest do zniesienia.


Jak to mówią - czasami warto się poświęcić dla urody ;). Odżywka z owsem nieźle sprawdza się jako ta "gorsza", chroniąca włosy na długości podczas OMO. Nie znam osoby, która by ją sobie chwaliła, ale może za krótko siedzę w temacie. Polecam i nie polecam. Wybór należy do Cb.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz