czwartek, 14 marca 2019

RADIUM GIRLS - KATE MOORE

 
Dziś o lekturze, od której odchodziłam i do której powracałam regularnie przez co najmniej pół roku. "Radium Girls" autorstwa Kate Moore to książka, którą czytałam wraz z innymi pozycjami jednocześnie, dawkując przyjmowane informacje w odpowiedniej ilości. Przyjmowałam wiedzę ukrytą pomiędzy wierszami powoli nie dlatego, że zdanie sobie sprawy z pewnych rzeczy było szokujące. Poznanie historii dziewczyn radu było po prostu bolesne. 

Jeśli oglądaliście polecany przeze mnie film "The True Cost", problem nadużyć i oszustw w fabrykach nie jest Wam obcy. Kupując recenzowaną przeze mnie dziś książkę nigdy wcześniej nie słyszałam o historii kobiet znanych dziś jako "Radium Girls" - pracownic malujących tarcze zegarowe farbą z dodatkiem mieszanki cynku i radu, które po połączeniu tworzyły fluorescencję. Celem zastosowania tego typu farby była chęć pozbycia się braku widoczności wskazówek w ciemności. Na przełomie XIX i XX wieku pierwiastki promieniotwórcze znalazły zastosowanie nie tylko w przemyśle, ale i codziennym życiu. Kapsułki z promieniotwórczym radem są dla ciała niczym ładowanie baterii - głosiła reklama z lat 20. Rad uznawano za złoty środek na wszystko, a firmy bez skrupułów zarabiały na wierze w cudowną moc radowego promieniowania. 


Kiedy amerykański rząd postanowił wytworzyć zegarki dla żołnierzy z nową farbą, U.S. Radium Corporation zatrudniło w latach 1917-1926 ponad cztery tysiące kobiet. Młode, nieświadome dziewczyny początkowo myślały, że wygrały los na loterii, ponieważ była to lekka i lukratywna praca, a zapłata była trzy raz większa od średniej robotniczych zarobków. Kobiety zapewnione, że farba jest całkowicie bezpieczna, malowały cyferblaty luminescencyjnym roztworem, zaostrzając wargami szpice pędzelków w celu przyspieszenia zadań.

 
Książka Moore to nie tylko przedstawienie suchych faktów. 

Autorka po raz pierwszy zetknęła się z historią kobiet z Ottawy podczas współtworzenia sztuki These Shining Lives, wystawionej wiosną 2015 roku w Londynie. Mimo, że sama pochodzi z Wielkiej Brytanii, po przeczytaniu monologu wstępnego od razu wiedziała, że historię kobiet, które stanęły do heroicznej walki o swoje prawa należy przekazać dalej. Dziś trudno powiedzieć, ile dziewczyn pracujących w fabrykach zegarków zmarło w wyniku silnego napromieniowania radem. Ich waleczna postawa przyczyniła się jednak do wielu zmian  w podejściu do spraw pracowniczych. Dzięki „Radium Girls" zwrócono powszechnie uwagę na opłakane warunki w licznych fabrykach w USA, a późniejsze standardy bezpieczeństwa zostały znacząco zaostrzone. W 1949 roku Kongres USA uchwalił ustawę dotyczącą odszkodowań od wszystkich chorób zawodowych w wielu miejscach pracy. 

Jeszcze przed zetknięciem się z wyżej wspomnianą sztuką, dokonaniem researchu czy odnalezieniem niezbędnych akademickich pozycji umożliwiających autorce "Radium Girls" zagłębienie się w historię swych bohaterek, Kate doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że kiedy piszesz o kimś książkę, ciąży na Tobie pewnego rodzaju odpowiedzialność

Celem pisarki było stworzenie swoistego przekaźnika dla autentycznego głosu kobiet. Głosu, który z biegiem czasu słabnął, tracąc nadzieję na utrzymanie przy życiu historii o stracie, miłości, triumfie, bólu. Głównym motorem napędowym Kate w pisaniu książki stało się więc wypełnienie luki, jaką było pominięcie prywatnych szczegółów z życia dziewczyn na łamach historii. Autorka pragnęła ukazać relację kobiet przyćmioną perspektywą słynnych profesjonalistów, którzy pomagali im w najtrudniejszym okresie. Powołując się na wzruszające, niejednokrotnie pomijane świadectwa i umieszczając fotografie w samym  sercu książki - Moore utworzyła niejako samodzielny organizm, który po niemalże stu latach od opisywanych wydarzeń wciąż porusza tematy praw pracowniczych i kobiet, będących ciągłym przedmiotem do dyskusji. 

Nieświadomość to ulubiony element wielu opowieści grozy. Zdanie "Obliż, zanurz, maluj" pojawia się w książce wielokrotnie, naśladując miarowy dźwięk wskazówek zegara, który w przypadku Radium Girls odliczał sekundy do śmierci. Pełne życia, młode kobiety marzące o założeniu rodziny znalazły cudowną, dobrze płatną pracę, by po jej skończeniu wracać do domów niczym tajemnicze istoty, oprószone świecącym pyłem radowej farby. Choć zarząd korporacji doskonale zdawał sobie sprawy o śmiertelnie szkodliwym działaniu radu, konsekwentnie podtrzymywał teorię o braku zagrożenia. Chęć zysku stawiano ponad życie człowieka.


Przerażające jest to, jak szybko zapominamy o błędach z przeszłości. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz