środa, 24 kwietnia 2019

kto tu czaruje



Na widok blondynki i czarnego kota, pierwsze skojarzenie jakie przychodzi większości z Was do głowy to Sabrina i jej kocur Salem. Nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ skojarzenie to już w latach dziewięćdziesiątych stało się wręcz ikoniczne. Moje pierwsze zetknięcie się z nastoletnią czarownicą miało miejsce już w pierwszych klasach podstawówki, kiedy to serca milionów podbijała blond-włosa Melissa Joan Hart, następnie przyszedł czas na kreskówki (Sabrina & Sabrina's Secret Life). Oglądałam je nałogowo, a w okresie wczesnego dzieciństwa miały ogromny wpływ na wszelkiego rodzaju aktywności, których się podejmowałam (ale o tym później). 

W październiku ubiegłego roku swoją premierę miał nowy serial produkcji Warner Bros. Czy podbił moje serce jak wspomniane wyżej klasyki?

Jako dziecko preferowałam dość dziwny typ rozrywek. Nie interesowały mnie lalki, ani też samochody i chyba pisałam już o tym wcześniej, ale miałam ogromne zamiłowanie do... #alchemii. 

Pisząc alchemii mam na myśli przyrządzanie różnego rodzaju (niedziałających) mikstur, eliksirów, polegające na mieszaniu kolorowych szamponów, płynów i mydeł. Największym powodzeniem cieszył się w mojej "pracowni" fioletowy szampon do włosów należący do mamy, ponieważ był nie tylko piękny, ale i trudny do zdobycia. Tak szybko jak Beata zorientowała się, że z jej życia znikają dwie rzeczy - probówki na krew, których używała w pracy i objętość szamponu w butelce (znacznie szybciej niż powinna) - postanowiła odciąć mnie od ekskluzywnych kosmetyków, umieszczając je na półce znajdującej się wysoko nad wanną. Nie zniechęciło mnie to do aktów ryzykowania życia na rzecz odlania odrobiny błyszczących cieczy do swoich buteleczek na eliksiry. Gdy tylko nadarzała się ku temu okazja, zdobywałam pożądaną ilość kosmetyków, by kilka minut później chwalić się na podwórku kolejną wypełnioną probówką. Im bardziej niezwykły wydawał się fluid (drobinki brokatu w olejku do ciała za - jak się później dowiedziałam 200 zł), tym lepiej. Chodziło przecież o przemycenie magii do codziennego życia. Wszystkie te dziwne pomysły, łącznie z bestialsko nieludzkimi formami zdobywania składników do eliksirów (między innymi pyłek ze skrzydeł motyla ಠ_ಠ) - czerpałam z seriali i komiksów opowiadających o przygodach Sabriny. Świat magii wydawał się kuszącą odskocznią dla grzecznej dziewczynki uczęszczającej co sobotę do kościelnej scholi. Kiedy dowiedziałam się, że najnowsza wersja serialu o nastoletniej czarownicy przekracza wszelkiego rodzaju granice, ucieszyłam się dwukrotnie bardziej.

Czym wyróżnia się "Chilling Adventures of Sabrina" na tle innych, dotychczas poznanych przeze mnie seriali o Brinie?



E S T E T Y K Ą

Nowe dzieło, które możecie oglądać na Netflixie to gratka dla fanów klimatów rodem z Harry'ego Potter'a, Pamiętników Wampirów i wszelkich innych produkcji, w których dużą rolę odgrywa scenografia i zabawa kostiumami. Świat przedstawiony przez amerykańskiego scenarzystę, autor akomiksów i sztuk teatralnych, Roberto Aguirre-Sacasa jest po prostu aesthetically pleasing, jak ujęłaby to typowa ex-tumblr girl (czyli ja). Bardzo przyjemnie się go ogląda. Mogłabym napisać, że wszystko jest tu dopracowane w każdym calu, jednakże bywają momenty, w których konkretne ujęcia wydają się "tanie"? Nie wiem jak to inaczej ująć, ale od wytwórni takiego kalibru spodziewałam się czegoś lepszego.

W Y R A Ź N I E ✷ Z A Z N A C Z O N Y M ✷ S H I F T E M ✷ K U L T U R O W Y M

CAOS to doskonały przykład dla osób piszących eseje o perspektywie feministycznej na wielkim ekranie. Osobiście nie przepadam, kiedy konkretne treści ideologiczne wręcz krzyczą z dialogów czy zachowań postaci, dlatego ta kwestia odrobinę mnie do serialu zraziła. Gdyby to było ukazane mniej dosłownie, ale najwidoczniej twórcy serialu mają nas, odbiorców za głupców, skoro ubiegają się do tak bezpośrednich metod.

G R O T E S K Ą

Czasami wręcz przesadną. Bohaterom serialu brakuje wielu ludzkich emocji. Ich reakcje na poszczególne wydarzenia są tak odmienne od tego co znamy, że do gatunku serialu określanego jako dramat czy też horror moglibyśmy dopisać satyrę. Wymyślne zabiegi zręcznie ośmieszają i piętnują ogólnie przyjęte obyczaje, grupy i stosunki społeczne. Mnie bawi, ale nie każdemu może się to podobać.

W Y J Ą T K O W Ą ✷ O P R A W Ą ✷ M U Z Y C Z N Ą

Jeśli nie jesteście przekonani do samej produkcji, warto zainteresować się soundtrackiem obu sezonów serialu. Elektryczny, "spooky" klimat to zasługa zręcznego mieszania utworów z lat sześćdziesiątych z indie-rockowymi melodiami ostatnich lat. Znajdziemy tu Blondie, Fionę Apple, oraz halloweenowe klasyki. W celu promocji serialu w październiku ubiegłego roku, Spotify stworzył dwie playlisty zatytułowane "Ścieżka Światła" i "Ścieżka Mroku", nawiązując przy tym do głównego motywu serialu. Fani, w zależności od tego jakiej muzyki słuchali najczęściej, mogli sprawdzić czy należą do grupy dobrych czy złych czarowników. Nie powiem, niezły chwyt marketingowy. Sama bym na to nie wpadła.

E A S T E R ✷ E G G A M I

Nieco współczesny akcent, który przypadnie do gustu nieco bardziej wymagającym kinomaniakom. Lisa Soper (projektantka wnętrz serialu) dołożyła wszelkich starań, aby świat, który widzimy na wielkim ekranie był jednocześnie czymś nowym ale i znajomym. Dom Sabriny z nowego serialu znacznie różni się od słodkiego, liliowego budynku znanego nam z lat 90-tych. Wzrok widza przyzwyczajony jest do pomieszczeń o regularnych kształtach. Dlatego też, w celu nadania nieco sennego klimatu, każda ściana domu Sabriny jest nieznacznie zakrzywiona. Skrzywienie ścian czy zaburzenie obrazu i dźwięku uzupełniają niemożność dotykania i wąchania rzeczy przez widza - wyjaśnia Lisa. I rzeczywiście, w niektórych momentach odcinka możecie odnieść wrażenie, że trochę gorzej widzicie lub... słyszycie. To nie Wasz organizm płata figle, a twórcy produkcji.



Wiele elementów w domu Sabriny ma wyjątkowe znaczenie - „Schody skręcają w lewo i prawo, co symbolizuje drogę światła lub nocy. To z kolei symbolizuje wybory, które musi podjąć Sabrina."

Jako fanka kina, Lisa nie mogła oprzeć się oddania hołdu filmom, które zainspirowały jej scenografię. „Uwielbiam easter eggi - uwielbiam wykorzystywać ich moc i to, że umożliwiają pokazanie, że tworząc dane pomieszczenie inspirowałeś się czymś innym”

Clive Barker, twórca serii Hellraiser i Candyman, dostarczył ponad 150 dzieł sztuki, którymi ozdobiono sale szkoły czarownic Greendale, Academy of the Unseen Arts. A jeśli wyczuwasz pewien klimat Hellraiser podczas niektórych scen, masz dobre oko - lub niesamowicie przenikliwą podświadomość - Lisa wykorzystała zrzuty z ekranu, a następnie odtworzyła tapetę ścienną w jednym z pomieszczeń w domu Sabriny.

Lisa złożyła hołd także innej inspiracji. W domu Spellmanów, w pokoju Hildy znajduje się kwiat, który odsłania drzwi ukryte za lustrem. Jest to ukłon w stronę ukrytych pomieszczeń przedstawionych w Suspiria - filmie o tancerce, która zdaje sobie sprawę, że akademia, do której dołączyła, jest potajemnie prowadzona przez czarownice.

O B S A D Ą ✷ A K T O R S K Ą

Będę szczera. Zaczęłam oglądać ten serial dla Mirandy Otto, Michelle Gomez i Lucy Davis. Ale (o dziwo) wyjątkowo szybko przekonałam się do młodzieży. Z Kiernan miałam już do czynienia wcześniej (oglądałam "Zło we mnie", swoją drogą bardzo dobrze w nim zagrała), a Chance Perdomo zasługuje na znacznie większą rozpoznawalność. Aktualnie jest to jeden z moich ulubionych aktorów młodego pokolenia. Widać, że świetnie czuje się przed kamerą i też bardzo miło się go ogląda. Dajcie temu człowiekowi wartościowe propozycje, proszę?

P O D S U M O W A N I E

Nie jest to must-watch. Ale jeśli akurat macie odrobinę wolnego czasu i chcecie go spędzić w całkiem dziwacznej atmosferze, spodoba się Wam. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz